"Lupus", tom 3 & 4
scenariusz i ilustracje: Frederik Peeters
Wydawnictwo Post 2009
Ocena: 5/6


Wydane właśnie na polskim rynku trzeci i czwarty tom „Lupusa” zamykają sagę SF, dość zaskakującą w dorobku szwajcarskiego rysownika. Peeters zabłysnął przede wszystkim jako autor poruszającej autobiograficznej powieści graficznej „Niebieskie pigułki”, w której w emocjonalny, a zarazem artystycznie przemyślany sposób przedstawił dzieje swojego związku z kobietą zarażoną wirusem HIV. Komiks ten został wyróżniony w polskiej edycji konkursu Alh-Art i stał się naszym kraju swoistym przełomem, jeśli chodzi o percepcję obrazkowego medium.
Szwajcar dał się też poznać niedawno jako współautor policyjnej serii „RG”, ukazującej pracę francuskiego wywiadu. Obie te pozycje łączy właśnie wysoce realistyczne, a w warstwie faktograficznej wręcz dokumentalne podejście do komiksowej materii: kanwą „Pigułek” były wszak własne wspomnienia autora, zaś współautorem scenariusza „RG” jest czynny oficer francuskich służb specjalnych.

Sięgnięcie po konwencję science fiction może więc w pierwszej chwili wydać się zaskakującym wyborem, choć pamiętajmy, że autor ma na koncie także kilka zupełnie nierealistycznych albumów, dotąd jeszcze nie opublikowanych w Polsce. Jednak „Lupus”, mimo kosmicznego sztafażu, to po prostu kolejna znakomita i jak najbardziej realistyczna – zwłaszcza w sferze psychologicznej – opowieść o ludziach i ich nie zawsze prostych relacjach ze sobą. Na początku serii tytułowy bohater wraz najlepszym kumplem Tonym wyruszył na międzyplanetraną włóczęgę, której celem było łowienie kosmicznych ryb i próbowanie równie odlotowych narkotyków.


Poszukując egzotycznych pozaziemskich stworów i takich wrażeń, chłopcy wpadli na Saanę, tajemniczą autostopowiczkę, której tropem podążał uzbrojony zbir – jak się później okazuje, nasłany przez tatusia gangstera, pragnącego powrotu córeczki na łono rodziny. Decyzja o zabraniu Saany na pokład staje się brzemienna w skutki: w strzelaninie ginie Tony, a Lupus i dziewczyna muszą uciekać. Kolejne tomy są zapisem ich wędrówki, w trakcie której okazuje się, że brzemienna jest także Saana, choć nie wie, który z chłopaków jest ojcem dziecka...

Pomimo pozornie sensacyjnej akcji: ucieczka, pogoń, zagrożenie, jej tempo nigdy nie jest nadmierne, by w ostatnich tomach jeszcze spowolnić. Lupus, obserwując rosnący brzuch Saany na opuszczonej planecie hotelu, na której schronili się przed bandytami tatki, oddaje się rozmyślaniom i retrospekcjom, w których powraca do czasów własnego dzieciństwa. Przenikanie się dwóch planów czasowych, dwóch rzeczywistości, które łączy miejsce pobytu bohaterów – na owej planecie Lupus spędził kiedyś wakacje z rodzicami – zostało iście mistrzowsko oddane przez rysownika, który w subtelny, a zarazem czytelny sposób pokazuje wędrówkę jego myśli i narastanie rozmaitych stanów emocjonalnych, od lęku przez złość po tęsknotę.
Powoli staje się jasne, że ucieczka przed gangsterami jest prostą konsekwencją innej ucieczki: przed dorosłością, odpowiedzialnością i koniecznością zawarcia kompromisu ze światem. Dręczące Lupusa poczucie winy za śmierć przyjaciela i dojrzewanie do odpowiedzialności za drugiego człowieka prowadzą do wcale nieoczywistego finału, znów w tonacji raczej piano niż forte. Jak pokazuje Peeters, wszystko, co ważne rozgrywa się i tak w naszych głowach, więc nie liczcie na kosmiczne efekty specjalne.