"Du stirbst nicht" ("Nie umrzesz")
Kathrin Schmidt
Wyd. Kiepenheuer & Witsch 2009



Często lubimy powtarzać, że chcielibyśmy urodzić się po raz drugi. Że dysponując wiedzą, którą mamy o życiu, za drugim razem potrafilibyśmy zrobić wszystko inaczej. I na pewno lepiej... Marzenia te znalazły się w samym centrum rozważań Kathrin Schmidt w powieści "Nie umrzesz". Powtórne narodziny to jednak według niej coś całkiem innego. Gdybyśmy przeżyli je naprawdę i wiedzieli, jak wiele czeka nas bólu, strachu i trudności, nie ważylibyśmy się o nich myśleć – zdaje się mówić pisarka.



Odzyskać życie

Główna bohaterka powieści, Helene Wesendahl, budzi się w szpitalnym łóżku. Nie wie, gdzie jest i co się wydarzyło. Z całego ciała ma kontrolę tylko nad jedną powieką. Zanim dowie się, że przeżyła udar mózgu, i nauczy się na nowo swojego ciała, języka i pamięci, będzie musiała walczyć o złożenie świata z rozbitych kawałków, które pozostały w jej świadomości. Schmidt prowadzi czytelnika przez powolną rekonwalescencję pacjentki. Dotychczasowa wiedza okazuje się chaosem do niczego niepasujących elementów. Pierwsze świadome ruchy kończą się katastrofą – Helene rozdrapuje do krwi ranę po operacji głowy. Potem uczy się otwierać oboje oczu. Przekręcać głowę z lewa na prawo. Przypomina sobie mowę, choć przez długi czas nie umie używać jej właściwie. Potem czekają na nią wielogodzinne ćwiczenia, wstyd i bezustanny strach przed śmiercią.


Obsesje współczesności

Śledząc kolejne dni Helene, Schmidt opowiada o powrocie do życia po zetknięciu się ze śmiercią, o miłości, rodzinie, odwadze życia. To książka ciekawa i sprawna literacko, mająca moc wciągnięcia czytelnika i pobudzenia wyobraźni. Co prawda brakuje tu elementu uniwersalności, dzięki któremu można byłoby utożsamić się z główną bohaterką. Być może zabrakło zadania dodatkowych pytań nowoczesności – czasowi, w którym żyjemy. Jeśli rację ma wybitny niemiecki filozof Peter Sloterdijk, że świadomość człowieka nowoczesnego pełna jest wezwań do wewnętrznej i zewnętrznej przemiany, jeśli rzeczywiście "narodzić się na nowo, zmienić wszystko, ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć!" to najważniejsze hasła współczesności – może przypadek Helene jest dowodem na naszą krótkowzroczność? Czyż nie stawia w nowym świetle powszechnej obsesji ćwiczeń, zmieniania swojej duszy i ciała, płytkiego wyobrażenia normalności, wreszcie – zupełnego niezrozumienia spraw śmierci? Czytelnik, który by pragnął takiej dyskusji, musi sobie jednak owe bardziej uniwersalne treści dopowiedzieć sam.



Lepsza od noblistki?

Z "Nie umrzesz" łączą się jeszcze dwie ciekawe historie. Po pierwsze osobom interesującym się literaturą zagraniczną może ona przypominać głośną kilka lat temu we Francji powieść Jeana-Dominique’a Bauby’ego "Skafander i motyl". To trafne skojarzenie. Obie książki są opowieścią o życiu po głębokim urazie mózgu. I obie są autobiograficzne. Choć Schmidt do swojej powieści wiele dodała, znakomita część książki to zapis jej własnych wspomnień po przebudzeniu ze śpiączki po wylewie krwi do mózgu kilka lat temu. "Nie umrzesz" jest jednak znacznie lepsza literacko niż "Skafander i motyl".


Po drugie książka Schmidt wygrała konkurs, w którym za bezkonkurencyjną faworytkę uważano Hertę Mueller. Krytycy przewidywali pewną wygraną przygotowywanej obecnie w Polsce do druku książki "Huśtawka oddechu". Aż do momentu, w którym Mueller dostała Nobla. Czy dostałaby Deutscher Buchpreis, gdyby nie decyzja Komitetu Noblowskiego? Trudno powiedzieć – jednak wydaje się, że wybór był trafny. Choć twórczość Mueller zasługuje na Nobla, "Huśtawka oddechu" z całą pewnością nie jest jej najlepszą książką. "Nie umrzesz" jest z całą pewnością ciekawsza, oryginalniejsza, lepiej napisana.

Książka Schmidt stanowi interesujący przykład literatury pisanej w ostatnich latach za naszą zachodnią granicą przez pokolenie młodsze niż sławy w rodzaju Martina Walsera czy Hansa Magnusa Enzensbergera. Deutscher Buchpreis, choć jest przyznawana dopiero od 2005 r., z kolejnymi latami potwierdza renomę nagrody, przyznawanej pisarzom jeszcze nie całkiem znanym, ale już zdradzającym duże umiejętności. Wśród jej laureatów znajdują się m.in. Uwe Tellkamp, Julia Franck i Katharina Hacker. Uświadamia to, że na polskim rynku istnieje dość poważna luka. Tłumaczymy książki, które nad Sekwaną wyróżniane są Nagrodą Goncourtów, a także te, które na Wyspach Brytyjskich otrzymują Nagrodę Bookera. Już czas, byśmy sięgneli po prace wyróżniane Deutscher Buchpreis.