"Spojenia"
Jacek Bierut
Wyd. Oficyna Wydawcznicza ATUT 2009



Potoczysta opowieść - w mniemaniu tego autora - nie może być jednak podawana wprost, zbiera się ją z odprysków, skleja fragmenty. Gra z czytelnikiem zaczyna się od pierwszych słów, od instrukcji obsługi, w której sugeruje się sposób czytania. Wspomina się o tym, co można w lekturze pominąć. Gdybym jednak pominął kwadratowe nawiasy, byłbym jako czytelnik o coś uboższy. W tych nawiasach dzieje się wiele, lecz nie w fabularnym sensie.

W błyskotliwych sformułowaniach dotyczących natury ludzkiej, sensu i bezsensu egzystencji oraz damsko-męskich relacji dominują te o odcieniu szyderczym, pesymistycznym. Odniosłem wrażenie, że Bierut jest kimś w rodzaju Ciorana naszej polskiej współczesności. Jadowi i żółci sączącym się z kwadratowych nawiasów nie do końca trzeba dawać wiarę. Powagę tych dociekań i uogólnień podkopuje absurdalność wydarzeń, groteskowość zachowań, monologów i dialogów bohaterów. Złotousta retoryka ugina się pod naporem ciała, skatologii codzienności. Wzniosłość mowy filozofa zderza się z czymś wulgarnym.


Problemem tej powieści jest pogodzenie refleksyjnej wzniosłości z trywialnością odruchów, zachowań i gestów. Moim zdaniem sztuka się udała. Nazwałbym ja sztuką spojenia. Spojono to, co trywialno-poziome, z tym, co wzniosło-pionowe. Punktem wyjścia do stworzenia tak szerokiej metafory stała się historia prowincjonalnego klubu piłkarskiego. Chłopcy zaczynają stawiać sobie za cel trafienie w spojenie słupka i poprzeczki. Ta idea łączy kilku przyjaciół, a o ich niezwykłej grze krążą legendy po okolicy miasteczka w Sudetach. Na to nakładają się przedziwne "spojenia" osobiste: okazuje się, że dwaj przyjaciele z boiska po latach staną się dla siebie zięciem i teściem. Historia życia Bożyżuczka spoi się z losem Podkałka, a absurd połączy się tu zgodnie z rozpaczą i tragizmem, ocierając się o erotyczną dwuznaczność rodem z "Lolity".

W te osobiste i intymne labirynty wlewa się nurt najnowszej historii. Bohatera naznaczają na całe życie stan wojenny, internowanie i wegetacja lat 80. Nie zabrakło również opisów realiów dotyczących polskiej transformacji. Groteskowa historia rodzinna spaja się w tych fragmentach z historyczną prawdą, stając się zapisem doświadczenia społecznego.


Historia, seks, alkohol, nieobecność Boga, obecność religii, a nade wszystko przypadek rozumiany jako rozproszone, niekonieczne przeznaczenie - oto główne tematy tej książki. I rzecz na tym się nie wyczerpuje. Autor napisał książkę o bezsensie życia i bezradności pisania.

Bierut nie chciał strzelić gola, czyli osiągnąć natychmiastowego sukcesu. O wiele bardziej bawi go sama gra i możliwość trafienia w spojenie słupka i poprzeczki. Na przekór oczekiwaniom siedzących na trybunach.