Dziennik.plKsiążki

Środa, 23 maja 2012

Imieniny: Iwony, Emilii, Dezyderiusza

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 36°C

Mikrokosmos wielkiego pisarza

2010-01-10 | Ostatnia aktualizacja: 21:15 | Komentarze: 0 | skomentuj

Wywiad z Philipem Rothem to marzenie każdego dziennikarza. Jednak gwiazdy nie są po to, by spełniać nasze marzenia. A zresztą, czy twórczość Rotha nie mówi za niego? Wychodząc od słów, które napisał, możemy zrekonstruować mikrokosmos wielkiego pisarza.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Operacja Shylock"
(oryg. "Operation Shylock: A Confession")
Philip Roth
przeł. Lech Czyżewski
Wyd. Czytelnik 2010
Ocena: 5/6




1.

"– Jak pan zarabia na życie?
– Jestem pisarzem".

(„Lekcja anatomii”)


Złośliwi twierdzą, że Roth odkrył istnienie interesujących postaci poza licznymi alter ego własnej osoby dopiero przy okazji amerykańskiej trylogii. Jest coś na rzeczy – autor „Komplesu Portnoya” zawsze sam stanowił swój największy literacki temat, przyglądał się sobie niczym owadowi nabitemu na szpilkę. Był w tym jednocześnie okrutny, rozbrajający, demaskatorski, pełen dystansu i pierwszorzędnego humoru. A granice między fikcją i rzeczywistością tak sprawnie zacierał, że nie sposób dociec, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Jego trzy podstawowe wcielenia to profesor literatury David Kepesh, pisarz Nathan Zuckerman i sam Philip Roth, prozaik, amerykański Żyd z Newark, New Jersey. Oczywiście sam Roth jest i profesorem, i pisarzem, i amerykańskim Żydem. Jego bohaterowie to nadużywający leków hipochondrycy, on sam też był uzależniony od środków przeciwbólowych. Urodził się w Newark, stale obecnym w jego twórczości… A jednak to pozory: Roth jest mistrzem wyrafinowanej, literackiej gry. Tak doskonale myli tropy, że jego twórczość staje się jedną z najbardziej nieoczywistych form gry z własną biografią. Roth w pewnym sensie nie mieści się w jednym życiu – stąd może te nieustanne próby autobiograficznego rozgrywania fikcji na różne sposoby i w różnych kierunkach, stąd te literackie wcielenia? W tej prozie wciąż pojawia się poczucie nieciągłości, wewnętrznej sprzeczności istnienia, niedopasowanie własnego życia do oficjalnej, spójnej opowieści. Jedno jest pewne: sam Roth nie mógłby żyć bez pisania. Pracuje podobno po 16 godzin dziennie. Czyta głównie literaturę faktu. Nie cierpi krytyków, choć sam pisze eseje krytycznoliterackie. Nienawidzi być pytany o swoje książkowe sobowtóry, proponując krytykom, by to oni mu powiedzieli, kto jest kim, skoro są tacy bystrzy. Czy pisanie sprawia mu przyjemność? W wywiadzie dla „Guardiana” mówi: „W ciągu całego swojego życia zaznałem może paru miesięcy literackiej satysfakcji”.

Patrycja Pustkowiak
Źródło: dziennik.pl
1234567następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zaufaj ekspertom i
schudnij skutecznie.

Najczęściej komentowane

«