"Na tropach Wańkowicza po latach"
Aleksandra Ziółkowska-Boehm
Wyd. Prószyński i S-ka 2009




"Na tropach Wańkowicza" to książka dla wąskiego grona zainteresowanych, którzy życiorys reportera znają na pamięć, a teraz chętnie pochłoną nowe szczegóły. Skupienie na faktach czyni z tej publikacji solidną podstawę do badań, ale nie przekłada się to na fascynującą opowieść, którą chciałoby się o tym twórcy przeczytać. Autorka obszernie korzysta z dostępnych źródeł, opatrując je minimalnym komentarzem. Dzięki temu udaje jej się zachować obiektywizm i uczciwe podejście do tematu, a także otworzyć pole do indywidualnych ocen i dyskusji. Nie wiemy jednak, jaki w jej oczach był Wańkowicz?

W powstałych w ciągu wielu lat szkicach mieszczą się m.in. rozważania o warsztacie pisarskim, dziejach recepcji "Na tropach Smętka"; czy relacjach rodzinnych pisarza. Dodano do nich także refleksje nowe, oparte na badaniach dokumentów IPN-u. Niestety, okrojono liczbę ciekawych fotografii z wcześniejszych wydań.


Słabo wypadają próby konfrontacji świata powieściowego z rzeczywistym otoczeniem pisarza. Szkoda, że pojawiło się tak mało szczegółów, jak te ze swoistego rodzinnego slangu Wańkowiczów, które ocieplają wizerunek monumentalnej postaci, a w domowym zaciszu po prostu Melka. W tekstach wyraźnie prześwituje oddanie sprawie i twórczości Wańkowicza. Stąd skłonność do postrzegania tego, co z nim związane, w kategoriach "Mistrz i...". Nawet swoje życie autorka dzieli na przed poznaniem pisarza i po. Ta tendencja ujawnia się w przedstawieniu jego więzi z córkami, na które przekładał swoje, czasem zbyt wygórowane ambicje.

Całość ożywia odwaga, z jaką autorka mierzy się z wielkimi nazwiskami polskiej literatury w obronie pisarza, dlatego rozdział analizujący jego związki z paryską "Kulturą" należy do najciekawszych. Oprócz niego – fragmenty ukazujące nieugiętego pisarza patriotę, którego uwikłano w PRL-owskie piekiełko. Mowa o aresztowaniu i słynnym procesie politycznym z 1964 roku, kiedy oskarżono go o przesyłanie materiałów szkalujących Polskę Ludową.

Asystentka Wańkowicza dociera do faktów, by oczyścić go z wielu utrwalonych zafałszowań. I tak okazuje się, że w "Bitwie o Monte Cassino" autor wprowadzony w błąd przez wojskowego, który chciał okryć się chwałą, utrwalił fałszywą wersję wydarzeń. Z kolei konflikt wokół wydawnictwa Rój udowadnia, jak łatwo powstają nieporozumienia pomiędzy ludźmi, którzy raczej powinni być sobie przychylni. Te detektywistyczne założenia spajają zebrane eseje, ale książce brakuje oddechu.