Małe arcydzieło współczesnej eseistyki
„Pielgrzym nad Tinker Creek” to małe arcydzieło współczesnej eseistyki, biorące swój początek w XX-wiecznym zwątpieniu w podporządkowany człowiekowi ład świata.
- Daniel Odija: Życie kreśli sztukę
- Nobel to najlepsza reklama dla wydawców
- Kolejny dobry kryminał ze Szwecji
- Henning Mankell dla nastolatków i nie tylko
- Polska książka w tarapatach
- Nie róbcie z dzieci głupków
- Miłość w cieniu stalinizmu
- Rola idei po 1989 roku
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-02-12

temp. min -23°C max. 0°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pielgrzym nad Tinker Creek"
(oryg. "Pilgrim at Tinker Creek")
Annie Dillard
przeł. Maciej Świerkocki
Wydawnictwo Literackie 2010
Ocena: 5/6
Młoda literaturoznawczyni i początkująca pisarka, 26-letnia wówczas Annie Dillard, w 1971 przeszła niemal śmiertelne zapalenie płuc. Dochodziła do zdrowia w wiejskim domu w stanie Virginia, w
górach Blue Ridge. Tam też, nad strumieniem Tinker Creek, zaczęła robić notatki do książki, która stała się jednym z najgłośniejszych amerykańskich esejów XX wieku.
Trudno zresztą właściwie powiedzieć, jaki gatunek literacki reprezentuje „Pielgrzym nad Tinker Creek” – to po części istotnie esej, ale też traktat teologiczny, wielkiej urody samotnicza medytacja filozoficzna, a przy okazji również opowieść o przyrodzie Appalachów, rozpisana na cztery pory roku drobiazgowa, niekiedy gorączkowa i pełna pasji, obserwacja piękna i okrucieństwa natury.
Analogia z „Waldenem” Henry'ego Davida Thoreau jest tu oczywiście jak najbardziej na miejscu – Dillard pisała, nawiasem mówiąc, pracę dyplomową z tego kultowego, zwłaszcza w Ameryce, XIX-wiecznego manifestu wolności, niezależności i duchowych poszukiwań. I choć inspiracja „Pielgrzyma…” wydaje się klarowna, pytania, które młoda pisarka musiała sobie w swojej samotni zadać na przełomie trzeciej i czwartej ćwiartki XX stulecia, musiały siłą rzeczy brzmieć już inaczej: widziana przez pryzmat epoki, książka Dillard przez swój solipsyzm i eskapizm doskonale wpisuje się w czasy kontrkulturowej rewolucji, a jednocześnie – i w sumie na szczęście, bunt bowiem starzeje się najszybciej – pozostaje wolna od mętnej ideologii new age.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!