Rola idei po 1989 roku
"Trendologia" Jamesa Harkina jest mocno przefiltrowanym i uproszczonym wyborem najmodniejszych sposobów nazywania rzeczywistości w ostatnich 20 latach. To jednak dobry pretekst, by zastanowić się nad geografią i rolą idei po 1989 roku.
- Taki będzie rok 2010 w literaturze
- Małe arcydzieło współczesnej eseistyki
- Elementarz wybitnego reportażu
- Najciekawsze artystyczne propozycje stolicy
- Walka z głupotą wydaje mi się beznadziejna
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-09

temp. min -21°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Trendologia. Niezbędny przewodnik po przełomowych ideach
(oryg. "Big Ideas. The Essential Guide to the Latest Thinking")
James Harkin
przeł. Mateusz Borowski
Wyd. Znak 2010
Ocena: 3/6
Wielkie ideologie zaczęły chwiać się w posadach już w latach 80. XX wieku, gdy postmoderniści w rodzaju Jeana-Françoisa Lyotarda przypuścili na nie swój atak. Ich ostateczny koniec
przypieczętował jednak rok 1989. W ostatnim 20-leciu coraz mniej rozprawiano o walce między komunizmem a wolnością i demokracją. Coraz więcej zaś o światowym „apetycie na nowe
idee”, a nawet o „fabryce idei”. Na całym świecie – a zwłaszcza w Ameryce – pojawiły się zastępy tak zwanych intelektualistów publicznych,
których głównym zajęciem stało się wymyślanie najróżniejszych atrakcyjnie brzmiących etykietek. „Freakonomia”, „muskularny liberalizm”,
„deklinologia” i „teoria czarnego łabędzia” to tylko niektóre z nich.
Tak można w dużym skrócie streścić sposób rozumowania Jamesa Harkina we wstępie do opublikowanej właśnie u nas książki „Trendologia”. Autor przechodzi następnie do charakterystyki 72 etykietek, co czyni w sposób błyskotliwy, choć raczej niewychodzący poza rzetelność wyszukiwarki Google. O spełnieniu obietnicy ze wstępu, że całość ma służyć czytelnikowi jako swoisty detektor bredni (sic!), oddzielający „intelektualne ziarno od plew” raczej nie ma mowy. Chyba nie zdradzę zbyt wiele, pisząc, że książkę kończy swoiste mrugnięcie do czytelnika: kilka kartek zadrukowanych w linie, z nagłówkiem „Twoje idee”.
Wszystko to sprawia, że lektura Harkina okazuje się dość rozczarowująca. A szkoda, bo sam temat idei i ideologii wydaje się bowiem istotny dla zrozumienia epoki, która rozpoczęła się dwie dekady temu. Recenzentowi pozostaje zatem albo polemika z książką, albo tworzenie alternatywnej „trendologii”. Oba te wyjścia stanowiłyby jednak przyjęcie logiki Harkina, którą w gruncie rzeczy uważam za błędną. Proponuję zatem trzecie rozwiązanie: krótki alternatywny przewodnik po świecie idei, oparty na ponownym postawienie pytań autora. Co stało się z ideami i ideologiami w ostatnim 20-leciu? Czy istnieje różnica między sposobem, w jaki są one obecne w debacie publicznej dziś i przed przełomem 1989 roku? A jeśli tak – to na czym ta różnica polega? I wreszcie: Jak stworzyć „detektor bredni”?




























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!