Kolejny dobry kryminał ze Szwecji
Nagrodzona w 2009 roku Szklanym Kluczem, nagrodą Skandynawskiego Stowarzyszenia Kryminalnego, "Nocna zamieć" Johana Theorina rozgrywa poetykę powieści noir w nietypowym pejzażu i osobliwym nastroju. Książka trafiła już do polskich księgarń.
- Walka z głupotą wydaje mi się beznadziejna
- Taki będzie rok 2010 w literaturze
- Małe arcydzieło współczesnej eseistyki
- Stieg Larsson pisał o nas
- Elementarz wybitnego reportażu
- Thomasa Bernharda Sokrates tragiczny
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-02-11

temp. min -23°C max. -3°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nocna zamieć"
(oryg. "Nattfåk)
Johan Theorin
przeł. Bogumiła Ratajczak
Wyd. Czarne 2010
Ocena: 4/6
Szwecja, pełna niezamieszkanych, niezmierzonych przestrzeni, zdaje się doskonałą scenerią do uwicia kryminalnej intrygi. Położona na Morzu Bałtyckim wyspa Olandia jest wręcz kwintesencją
takiej przestrzeni – pustej, mrocznej, spowitej wiecznymi mgłami. Według starych legend stanowi ona pozostałość wielkiego motyla, któremu odpadły skrzydła i zakończył swój lot w
morzu. Nic więc dziwnego, że Theorin akcję swojej powieści osadza właśnie tu – a naturalna scenografia tego miejsca służy mu za bazę do skonstruowania misternej, kryminalnej
zagadki.
„Nocną zamieć” wiele łączy z popularną ostatnio szwedzką szkołą kryminału, z jej głównymi reprezentatami, Henningiem Mankellem i Stiegiem Larssonem: Theorin stawia na precyzyjną kompozycję, zaprasza – nie tylko koneserów gatunku, ale też niedzielnych czytaczy – do przeżycia trzymającej w napięciu intelektualnej przygody. Rozwija ogromny wachlarz emocjonalny między tym, co empiryczne, a tym, co metafizyczne. Próbuje rozwikłać tajemnice, stosując narrację a priori i a posteriori.
Joakim i Katrine Westinowie z dwójką małych dzieci przeprowadzają się ze Sztokholmu na północną Olandię. Zmęczeni życiem w mieście kupują stary dom w Aludden, zbudowany z drewna wyrzuconego przez morze statku, który rozbił się podczas nocnej zamieci, grzebiąc na morskim dnie wiele ofiar – legendy głoszą, że w owym domu wciąż gromadzą się dusze tych, którzy umarli w Aludden. Szczęśliwe życie rodziny przerywa tragedia: Katrine podczas spaceru potyka się na mokrych kamieniach i tonie w morzu. Joakim, zmuszony do samodzielnej opieki nad dziećmi, nie może otrząsnąć się z szoku i nieco wbrew rozsądkowi coraz intensywniej poszukuje wśród sąsiadów i w miejscowych legendach potwierdzenia złej sławy towarzyszącej domowi. Nie lubię kryminałów. Ani domów, w których straszy. Jednak doskonałe pióro Theorina tak niespiesznie naprowadza na trop, że do końca nie jestem pewna, czy to kryminał, czy studium żałoby, powieść o poczuciu straty i bezbronności człowieka wobec bezlitosnej natury i duchów przeszłości.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!