Nowomowa nie zniknie szybko z języka
"Nowomowa tak silnie osadziła się w polszczyźnie, że nie obawiałbym się, że tak szybko stanie się niezrozumiała" - twierdzi Michał Głowiński. Z wybitnym teoretykiem i badaczem dziejów literatury polskiej rozmawiamy o fenomenie drugiego obiegu wydawniczego w PRL-u oraz państwowej cenzurze.
- Lata 1986-87: Czarnobyl, Chałupy, Urban
- Walka z głupotą wydaje mi się beznadziejna
- Sieciowe odkrycie 2009 roku? Demotywatory
- Kilar: Kultura jest w rękach tych, którzy o niej piszą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Panie profesorze, czy historia wydawnictw drugiego obiegu przed rokiem ’89 w Polsce to dowód na to, jak nieskutecznym narzędziem okazała się cenzura?
Michał Głowiński: Niestety, cenzura jest bardzo skuteczna. Nie w tym, czego bezpośrednio zabrania, ale w tym, że oddziałuje na cały system życia intelektualnego. Każdy, kto pisał w
Polsce Ludowej i wydawał w oficjalnych wydawnictwach, musiał mieć przede wszystkim cenzora wewnętrznego. Za każdym razem musiał zastanawiać się nad tym, o czym pisze, jak pisze, co pisze i
dla kogo. W tym sensie cenzura jest czymś strasznym. Dopiero powstanie wydawnictw podziemnych przełamało tę sytuację. Literatura drugiego obiegu pozwoliła uwolnić się nie tylko od cenzora
urzędowego, ale i od cenzora wewnętrznego.
To jednak na dobrą sprawę mogło nastąpić dopiero pod koniec lat 70. i w latach 80.
Podziemny ruch wydawniczy kształtował się w zależności od ogólnej sytuacji. Na dzieje Polski Ludowej składają się przecież różne etapy. W okresie stalinowskim, gdy terror był
szczególnie silny, wydawanie literatury poza cenzurą było niemożliwe. Z drugiej strony rozwój podziemnego ruchu wydawniczego zależał też od tego, jak się przedstawiał ruch oficjalny. Im
więcej zakazów, tym większa była potrzeba wydawania książek w drugim obiegu. W Związku Sowieckim cenzura była znacznie ostrzejsza niż w Polsce, tam liczba utworów wydawanych w samizdacie
była wówczas dużo większa niż u nas.
Co zatem (z mniejszym lub większym trudem) można było dostać w księgarniach w czasach późnego PRL-u?
Oczywiście, wychodziły rzeczy służące reżimowi: serie powieści milicyjnych lub powieści polityczne pisarzy pokroju Romana Bratnego. Wbrew pozorom jednak w latach 70., 80. w oficjalnych
wydawnictwach wychodziło też bardzo dużo dobrych książek. Drukowanie w podziemiu tekstów, które mogły się ukazać w powszechnym obiegu, byłoby pozbawione sensu. Poza cenzurą ukazywały
się więc w większości antyreżimowe teksty polityczne, ale też te utwory literackie, które przez cenzurę zostałyby bardzo pocięte albo w ogóle nie miały szans.





















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!