Słodko-gorzki smak gwiazdek z czekolady
Tamara Bołdak-Janowska zapytała znajomych o dobre strony PRL, a z ich odpowiedzi złożyła książkę "Co dobrego było w peerelu?". Ten kolaż głosów ponad stu trzydziestu osób, wymykający się klasyfikacjom formalnym i ideowym, układa się w intrygujący portret współczesnej Polski.
- Drogi zachodni kapitalisto, przyślij naklejkę
- Po co komu w PRL-u była reklama?
- Komuna przestraszyła się chłopca w jamie
- Żołnierze polskiego rocka wygrali z reżimem
- Bibuła, czyli niezależne wydawnictwa
- Zima wasza, wiosna nasza
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Co dobrego było w peerelu?"
Tamara Bołdak-Janowska
Wyd. borussia 2009
Dwie dekady po upadku Polski Ludowej zaroiło się od okolicznościowych wydawnictw. Wśród rocznicowych publikacji dominowały dwa nurty: rozliczeniowy (czyli potępiający Polskę lubelską) i
nostalgiczny (mniej lub bardziej gloryfikujący zdobycze państwa szczęśliwych chłopów i robotników ze szczególnym uwzględnieniem popkultury tamtego okresu).
Nowa książka olsztyńskiej pisarki wymyka się klasyfikacjom, zarówno formalnym, jak i ideowym. Rzecz jest kolażem, składa się ze zbioru wypowiedzi ponad stu trzydziestu osób – artystów, pisarzy, polityków, osób niepublicznych i anonimowych - które autorka poprosiła o wskazanie pozytywów życia w PRL, jej wspomnieniowego eseju oraz wierszy. Wbrew pozorom indagowani nie wskazali ich ani (za) dużo, ani (za) mało.
Po stronie plusów najczęściej wymieniano poczucie wspólnoty, które manifestowano na poziomie życia codziennego. "Było bardziej po ludzku. Rodzice wracali po ośmiu godzinach pracy i zaczynało się domowe życie. Nie dorabiało się gorączkowo, nikt nie znał pojęcia konsumpcjonizmu" - mówi krytyk literacki Małgorzata Kąkiel. Epoka permanentnego braku skłaniała do uwznioślania rzeczy powszednich, które urastały do rangi kuriozów i rarytasów. "Rolnik z wyższym wykształceniem" wspomina degustacje czekolady Wedla, która pachniała bardziej zmysłowo niż współczesna, była od niej grubsza, a kiedy się odłamało kawałek tabliczki, "świeciły w niej gwiazdy".
Lejtmotyw w tej mozaice głosów pro i kontra jest tęsknota za kulturą wysoką. Interlokutorzy Bołdak-Janowskiej tęsknią za telewizją, w której było miejsce dla wyrafinowanej rozrywki spod znaku Kabaretu Starszych Panów, a nie zabawy dla samej zabawy.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!