"Dzienniki 1956 - 1963, t. 2 "
Jarosław Iwaszkiewicz
Wyd. Czytelnik 2010
Premiera 1 marca 2010 r.



Równolegle do drugiego tomu "Dziennika" ukazał się tom listów Iwaszkiewicza do córek, którego czytelnicy mogą poznać atmosferę Stawiska, pełen miłości i akceptacji stosunek pisarza do Marysi i Teresy, jego życie rodzinne. Drugi tom "Dziennika" pokazuje inną stronę życia pisarza - jego głównym punktem ciężkości jest życie miłosne Iwaszkiewicza, który w wieku 62 lat przeżywa "największą, ostatnią miłość swojego życia" do młodszego o kilkanaście lat, chorego na gruźlicę Jerzego Błeszyńskiego. Na początku znajomości zdrowie ukochanego pozwala jeszcze na wspólne podróże - do Sandomierza, Rabki, do Kopenhagi. Stary pisarz przeżywa męki zazdrości, gdy Jerzy angażuje się w związek z kobietą, sam przyznaje, że jak pensjonarka czeka na listy, telefony. W trakcie lektury drugiego tomu "Dzienników" czytelnik jest świadkiem, jak romans zamienia się w tragedię. Jurek jest coraz bardziej chory, w 1957 roku dla Iwaszkiewicza staje się jasne, że on nie wyzdrowieje.

"Trochę mi wstyd tego, że ten dziennik zamienił się całkowicie w dziennik o Jurku, że wciąż powracam do niego. Ale to ponad moje siły pisać teraz o czym innym w dzienniku. O czym innym to ja piszę do druku" - notuje Iwaszkiewicz 20 lutego 1959 roku, obok naturalistycznych opisów kolejnych stadiów choroby. Jerzy umiera 28 maja 1959 roku, a jego odejście staje się swego rodzaju cezurą w życiu pisarza, który zaczyna coraz częściej rozmyślać o własnej śmiertelności. Jednocześnie Iwaszkiewicz z pewną satysfakcją obserwuje siebie samego jako pisarza, który nawet największy dramat potrafi przekształcić w materię literatury. Śmierć Jerzego zainspirowała powstanie opowiadania - "Kochankowie z Marony".

"W polskiej literaturze nikt chyba nie pisał w owym czasie tak otwarcie o homoseksualizmie. Mam wrażenie, że ten tom dziennika wymaga od widza wielkiej delikatności w odbiorze. Obawiam się nieco, że przekaz Iwaszkiewicza może zostać zwulgaryzowany, sprowadzony do warstwy +skandaliku+ obyczajowego. Tymczasem właśnie ten tom pokazuje jak skomplikowaną osobowością był autor +Brzeziny+" - powiedziała Papieska.


"Iwaszkiewicz wspomina, że chciałby umieścić w literaturze homoseksualną scenę erotyczną, taką jak u Gide'a czy Geneta, ale w latach 60. w Polsce wywołałoby to skandal. Dziennik jest dla niego przestrzenią, gdzie może być sobą, pisać prawdę" - podkreśla Papieska. O niezrozumieniu, wulgaryzacji miłości homoseksualnej Iwaszkiewicz pisze z goryczą: 7 stycznia 1958: "Jakież szczęście, że mogłem mu dać tyle i że on mógł mi dać tyle. Dancingi w Tivoli i ucieczka wśród gasnących lampionów - jakież to piękne. I nikt tego nie rozumie, tej radości i tego szczęścia. Wszyscy myślą, że to polega na rżnięciu w dupę!".

Iwaszkiewicz podkreśla, że fascynacje homoseksualne nigdy nie były dla niego konkurencją wobec miłości do żony i córek, że nigdy nikogo nie oszukiwał. "Hania oczywiście wiedziała (i to nie z plotek, ale z moich ust), kogo poślubia" - wspomina Iwaszkiewicz. Pisarz widzi swoje małżeństwo, które w 1956 roku trwa już ponad 30 lat, jako bardzo szczęśliwe, nawet pomimo koszmaru, jakim był wybuch choroby psychicznej u Anny Iwaszkiwiczowej w 1936 roku. Iwaszkiewicz uważa się za dobrego męża, który cały czas wspierał żonę w chorobie, opiekował się nią troskliwie.

Drugi z trzech tomów dziennika Iwaszkiewicza obejmuje zapiski z lat 1956 - 1962. To okres, gdy rzeczywistość PRL-u zmieniała się bardzo szybko. Październikową odwilż 1956 roku Iwaszkiewicz przeżywa bardzo osobiście, z napięciem śledzi rozwój wydarzeń na Węgrzech, zastanawia się nad genezą swojego politycznego "zaślepienia". Jako prezes Związku Literatów Polskich uczestniczy w zebraniach, wiele podróżuje - przede wszystkim do ukochanych Włoch, ale także do Moskwy, biesiaduje z Chruszczowem i Sartrem, obraca się w kręgach intelektualistów i władzy. W II tomie "Dzienników" polityka schodzi na nieco dalszy plan wobec przeżyć osobistych.

"Iwaszkiewicz, jak wielu poetów, cierpiał na pewien rodzaj politycznej naiwności. Z całą pewnością narazi się wielu czytelnikom swoimi wyznaniami na temat Bieruta, na którym się chyba nie poznał. Kwestie polityki nie były dla niego sprawą życia i śmierci, doraźne sytuacje polityczne postrzegał jako przemijające, z perspektywy twórczości - wręcz mało ważne" - dodała Papieska.