Dziennik.plKsiążki

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

Łukasz Orbitowski: Gram na dysonansach

2010-02-19 | Ostatnia aktualizacja: 21:42 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Oprócz tego, że jesteś twórcą grozy, jesteś też przekonanym realistą, trzymającym się możliwie blisko codzienności.

Jasne, że tak. I to z dwóch powodów. Po pierwsze jest to stara metoda uprawiania horroru jako literatury gatunkowej – żeby, trywializując nieco, upiór mógł przestraszyć, musi wyrosnąć ze znajomego świata. Po drugie myślę tu o czymś, co dałoby się nazwać pisarskim obowiązkiem albo i fascynacją. Może słowo „zachwyt” nie jest tu właściwe, ale chodzi o coś pokrewnego: dzieją się rzeczy, które wołają mnie do komputera i domagają się literackiego przetworzenia. Do tego dochodzi jeszcze szczególnego rodzaju poczucie misji – mało kto zajmuje się komentowaniem współczesności.


Literatura głównonurtowa często od tego ucieka.

Szara rzeczywistość nie bez powodu została nazwana szarą. Ale tu chodzi o coś jeszcze – pisarz jest taką osobą, która z racji swojego zawodu sytuuje się troszeczkę poza społeczeństwem. Pisarz może w ogóle nie wychodzić z domu. Jeśli mu się powiodło, to już nie on chodzi do roboty, ale robota przychodzi do niego. A jeśli mu się nie powiodło, to w którymś momencie przestaje pisać. Innymi słowy, im bardziej zajmujemy się zawodowo literaturą, tym bardziej odklejamy się od świata. On sobie biegnie w lewo, a my w prawo. Mało tego, wydaje mi się, że ludzie pióra często nie dostrzegają tego, co się z nimi dzieje. Nie czują, że się odkleili.


Wydaje mi się, że w pewnym sensie jesteś też minimalistą.

O rety, a te długie zdania, te przymiotniki?


Chodzi o to, że świadomie nie korzystasz z pewnych kanonicznych motywów i tematów, z których skorzystać mógłbyś, bo są dość łatwe w użytkowaniu. Prawie nie ma u ciebie seksu, nie ma też religii ani wampiryzmu.

Z seksem sprawa jest prosta. Nie potrzebowałem go literacko, a poza tym nie wpadłem jeszcze na pomysł, jak sensownie uchwycić język erotyki. Po polsku to trudne, ponieważ on istnieje tylko w skrajnych odmianach – to albo medycyna albo porno. Z wampirami jest jeszcze prościej, bo to poetyka nieszczególnie mi bliska, a poza tym tak naładowana skojarzeniami, że musiałbym mieć naprawdę jakiś bardzo ważny powód, aby po wampiryzm sięgnąć. A nie mam. Przypominam sobie, że kiedyś próbowałem: to było opowiadanie o wampirze na niemieckiej łodzi podwodnej, która spieprza do Argentyny pod koniec II wojny światowej. Z przykrością muszę przyznać, że poległem. Natomiast z religią kwestia wydaje się bardziej złożona – wprawdzie jestem klasycznym przykładem bezbożnika, ale gdybym zaczął literacko używać takiej wykładni, natychmiast znalazłbym się w butach radykała. A po co, pytam, iść z tym do ludzi? Nie znajduję w mojej antyreligijnej postawie niczego, co byłoby wystarczająco spektakularne, żeby warto było to wypowiadać w prozie.

Rozmawiał Piotr Kofta
Źródło: Dziennik.pl
« poprzednia1234następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«