Humoreska jako gatunek literacki dogorywała od dawna. Gwóźdź do trumny wbiła jej telewizja, w szczególności sitcomy. A tu taka miła niespodzianka!

Opowiadania zawarte w książce "Kłopoty to moja specjalność, czyli kroniki socjopaty" Daniela Koziarskiego sposobem spojrzenia na świat nawiązują do dokonań wielkich humorystów, takich jak Jerome K. Jerome, Twain czy Haszek.

Podstawową zasadą dobrej humoreski jest unikanie tematów śmiesznych z definicji. Chodzi raczej o znalezienie czegoś zabawnego tam, gdzie nikt się tego nie spodziewa, w codziennych gestach i zachowaniach, w konfliktach charakterów, absurdalnych lękach i uprzedzeniach. Koziarski doskonale o tym wie i z premedytacją zaprojektował jednego z najbardziej antypatycznych bohaterów literackich ostatnich lat.

Narrator, Tomasz Płachta, nie jest okrutnikiem, zbrodniarzem ani szaleńcem o dzikim spojrzeniu. Wręcz przeciwnie, to przeciętny 30-latek, szary człowieczek, wycofany nieudacznik, notoryczny obłudnik, skąpiradło, mizantrop, homofob nieustannie posądzany o homoseksualizm, mściwy palant, interesowny hipokryta. A jednocześnie to człowiek głęboko nieszczęśliwy, przekonany o tym, że świat go niezasłużenie krzywdzi. Cały składa się z dziwactw, irytacji, lęku oraz niepewności. I to, niestety, jest właśnie zabawne.

Tomasz Płachta stanowi klasyczny obiekt zainteresowania nauki zwanej wiktymologią. To właśnie ten koleś, którego skroją w ciemnym zaułku z butów i kurtki przy dwudziestostopniowym mrozie. To on oberwie na niewinnej imprezie, jemu na górskiej drodze wysiądą hamulce w samochodzie.

W krótkich opowiadaniach Koziarski zgromadził nasze (głównie męskie) codzienne lęki, szczególnie te najgłupsze, najbardziej wstydliwe, i pozwolił im działać bez ograniczeń. Do rangi symbolu urasta obsesyjna troska o zapięty rozporek, strach przed kompromitacją na towarzyskim spotkaniu albo przed brakiem biletu w podmiejskiej kolejce.

Ale nie tylko o śmiech z cudzego nieszczęścia tu chodzi. Rozpaczliwa socjopatia narratora wynika w dużej mierze z nieumiejętności czytania w umysłach innych, sensownego planowania, oddzielania rzeczy ważnych od nieważnych. Tomasz żyje w świecie skrajnie chaotycznym i niebezpiecznym, choć dołożył wszelkich starań, by wszystko uporządkować i przewidzieć. Ten dysonans powoduje, że rechocząc nad jego losem, spoglądamy z niepokojem na własne życie.

Pewna powtarzalność konceptów może w tej książce męczyć, ale przecież monotonia i zafiksowanie jest jedną z cech rozwiniętej psychozy. Poza tym wymaga tego struktura skeczu, a życie Tomasza stanowi serię żałosnych skeczów, które nieuchronnie prowadzą do katastrofy.

"Kroniki socjopaty” to niezła literatura, a poza tym niemal gotowy scenariusz na sitcom roku - niepoprawny politycznie, inteligentny i zabawny.

"Kłopoty to moja specjalność, czyli kroniki socjopaty"
Daniel Koziarski, Prószyński i S-ka 2007