Na literaturę o Holocauście czyha mnóstwo pułapek. Nie tylko ryzyko patosu czy sentymentalizmu, lecz przede wszystkim trudności związane z zasadniczą nieprzedstawialnością samego tematu. Jak bowiem opowiedzieć w formie literackiej (a więc zakładającej pewną dowolność oraz indywidualną perspektywę) o tragedii, której istotą był radykalny przymus i masowa bezosobowość? Jak uczynić to, nie popadając w banał lub założony z góry schemat?

"Kotka Brygidy" Rudniańskiej opowiada o dziewczynce z warszawskiej Pragi, której rodzice pomagają Żydom podczas okupacji. Bezpieczny, wesoły i barwny przedwojenny świat Helenki, wierzącej, że strzeże jej trzech Bogów - z pobliskiej bóżnicy, cerkwi i świątyni katolickiej - stopniowo się rozpada. Dziewczynka musi rozstać się z żydowskimi koleżankami wysiedlonymi do getta i staje się świadkiem scen przemocy, śmierci, których nie rozumie. Nawet schronienie udzielone przez jej ojca panu Karolowi - koledze żydowskiego pochodzenia - okazuje się mieć niejednoznaczny wymiar, bo nie jest to pomoc bezinteresowna.

Bruno, bohater "Chłopca w pasiastej piżamie", bestsellerowej powieści młodego irlandzkiego pisarza Johna Boyne’a, poznaje Zagładę od przeciwnej strony - jest synem nazistowskiego dygnitarza, który zostaje mianowany komendantem obozu koncentracyjnego i musi przenieść się z rodziną z berlińskiej willi do skromnego domku, z którego okien widać więźniów w pasiakach. Bruno rozumie z otaczającej go przerażającej rzeczywistości jeszcze mniej niż Helenka, lecz żądza przygód pcha go w stronę ogrodzenia z drutu kolczastego. Podczas jednej z takich wypraw poznaje Szmula, rówieśnika z obozu. Chłopcy zaprzyjaźniają się i zaczynają regularnie spotykać przy ogrodzeniu. Ciekawski Bruno marzy o poznaniu od wewnątrz dziwnego świata ludzi w pasiastych ubraniach i Szmul w końcu mu w tym pomaga.

Mocną stronę obu książek stanowi ukazanie wojny i Zagłady z naiwnej, nieobciążonej niczym perspektywy. Ale mimo podobieństw są to zupełnie różne powieści. „Kotka Brygidy” pełna jest fenomenalnych scenek rodzajowych i żywo, z humorem nakreślonych postaci. Powieść w zakończeniu nieoczekiwanie przełamuje realistyczną konwencję, gdy Helena - biedna, stara, samotna i schorowana kobieta - rozpamiętuje swe złamane przez wojenne doświadczenia życie i doznaje iście kafkowskiego przeobrażenia. Proza Rudniańskiej, mimo że nie jest autobiograficzna, ma charakter osobistego świadectwa Zagłady - zupełnie przeciwnie niż powieść Boyne’a.

"Chłopiec w pasiastej piżamie" to książka rodem z kursów dla początkujących pisarzy, skonstruowana od początku do końca z myślą o doprowadzeniu masowego czytelnika do kiczowatego katharsis. Postacie są tu jednowymiarowe i stereotypowe, a sytuacje naciągane. Wystarczy wspomnieć kluczowe dla fabuły sceny rozmów przez drut kolczasty. Boyne dobrze opanował narracyjne mechanizmy poruszania emocji - świadczy o tym popularność książki, której adaptację filmową szykuje już podobno koncern Miramax. Lecz nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Holocaust został tu potraktowany jak scenografia mająca wzmocnić wzruszający efekt, a całą historię dałoby się opowiedzieć, zastępując Niemców choćby Marsjanami.

Wypada się cieszyć, że mamy do czynienia z czymś w rodzaju mody na książki o Zagładzie adresowane do dzieci i młodzieży. Im więcej takich książek, tym większa szansa, że dorastające pokolenia wyrobią sobie własny stosunek do tej czarnej karty dziejów świata, gdzieś pomiędzy kompletną niewiedzą a równie zniechęcającą do samodzielnego myślenia, suchą "wszechwiedzą" podręczników.

"Kotka Brygidy"
Joanna Rudniańska, Wydawnictwo Pierwsze 2007
"Chłopiec w pasiastej piżamie"
John Boyne, przeł. Paweł Łopatka, Wydawnictwo Literackie 2007