Sekstelefon organizują dwie dawne przyjaciółki z czasów szkolnych: bezrobotna aktorka oraz scenarzystka, której przyszło pisać ckliwe dialogi do koszmarnej telenoweli. Jeszcze parę lat temu były mężatkami, pełnymi zaufania do świata. Dziś są zdesperowanymi finansowo rozwódkami po czterdziestce. Żeby ułatwić sobie płacenie rachunków, postanawiają zamieszkać razem, tworząc coś między rodziną a grupą wsparcia.

Nocami zamykają się przed dziećmi i - robiąc jednocześnie pedicure - próbują pleść przez telefon bzdury, które wedle pism pornograficznych trafiają w męskie fantazje seksualne. W pewnym momencie okazuje się, że były mąż jednej z nich wcale nie znika z powierzchni ziemi z chwilą uzyskania rozwodu. Taki mąż może nawet trochę przypominać człowieka, choć przecież nie szło z nim wytrzymać...

Powieść napisana jest lekko - do tego stopnia, że czasem wydaje się błaha, a nawet słodka jak telenowelowy cukierek. Kiedy indziej bywa ironiczna i gorzka. W istocie "Proszę się nie rozłączać" opowiada o szeroko rozumianym bólu dorosłości, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Doświadczają go dwa pokolenia kobiet. U głównych bohaterek, wchodzących w wiek przekwitania, pojawiają się choroby macicy. Zaś dojrzewająca 13-letnia córka scenarzystki ma obawy przed przyszłością.
Dorosłość ma smak rozczarowania.

Bohaterki zdają sobie sprawę, że jeśli w życiu możliwe są szczęście, spokój wewnętrzny i nadzieja, to tylko po uwzględnieniu rozczarowania i pogodzeniu się z nim. W pewnym momencie kobiety próbują sobie odpowiedzieć na pytanie o istotę bycia dojrzałym. Okazuje się, że nie wykonują pożytecznej pracy, nie są pewne siebie, nie nawiązały wielu znaczących związków z ludźmi. Miarą ich dorosłości jest mniej lub bardziej subtelne poczucie zawodu, wzajemnego niedopasowania różnych wartości, celów i oczekiwań.

Charakterystyczną cechą pisarstwa Obermannovej jest to, że nigdy nie wiemy, w jakim nastroju utrzymane będzie kolejne zdanie. W rezultacie szybko i gładko połykamy prozę pełną cierpkich uwag o życiu. Potem błahe narracyjne szczegóły ulatniają się i pamiętamy tylko owe rozmaite odmiany cierpkości. Trudno powiedzieć, czy Obermannová używa niezobowiązującej formy, by nieco stonować to, co poważne, czy przeciwnie - by sprytnie wetknąć nam gorzką pigułkę.


"Proszę się nie rozłączać"
Irena Obermannová, przeł. Jan Stachowski, Wydawnictwo Literackie 2007