Andrzej Mularczyk, wybitny twórca literatury faktu i scenarzysta, na zamówienie reżysera napisał nowelę filmową o zbrodni katyńskiej. Jednak na możliwość skonfrontowania dzieła literackiego z filmowym będziemy musieli poczekać do 17 września, gdy film Wajdy wejdzie do kin. "Umówiliśmy się z Andrzejem Wajdą, że on jako reżyser ma prawo do własnej wizji tej opowieści, ja zaś w książce pozostanę przy swojej" - mówi DZIENNIKOWI scenarzysta. "Gdy dostałem propozycję napisania opowieści o katyńskiej zbrodni, czułem, że nie mogę odmówić. Wszyscy twórcy mają dług wobec społeczeństwa, bo przez lata artystycznej swobody nie podjęliśmy bowiem tego tematu" - dodaje Mularczyk.

Na pytanie, czym dzieła zrealizowane w oparciu o jedną opowieść różnią się od siebie, autor odpowiada: "Książka z pewnością jest bardziej kameralna, myślę jednak, że film i powieść wzajemnie się idealnie uzupełniają".

Film Andrzeja Wajdy, wielka produkcja za ponad cztery mln euro, będzie historycznym wojennym freskiem. Opowieść filmowa Andrzeja Mularczyka, zamknięta na 260 stronach książki - choć zbudowana wedle reguł scenariusza filmowego - zachowuje wszelkie cechy dzieła literackiego. Mnóstwo w niej refleksji bohaterów, przejmujących opisów ich stanów emocjonalnych i uczuć, a wszystko to podane w obrazowy sposób trafiający do wyobraźni widza.

"Podtytuł <Opowieść filmowa> to takie moje małe oszustwo" - mówi Mularczyk. - "Scenariusz filmowy ma bowiem swoje prawa, składa się niemal wyłącznie z zapisu wydarzeń i czynności oraz dialogów. Ja zaś czyniąc go kręgosłupem książki, musiałem dobudować to wszystko, co dla dzieła literackiego charakterystyczne. Dlaczego używam terminu <opowieść>, a nie powieść? Ta druga zakłada prawa do całkowitej fikcji fabularnej, w mojej książce zaś nie ma ani jednej postaci, ani jednego zdarzenia, które nie byłoby fragmentem czyjegoś losu".

W książce Mularczyk zlikwidował historyczną przepaść dzielącą współczesnych Polaków od dramatycznych wydarzeń 1940 roku. Punktem wyjścia uczynił emocje bohaterów nam współczesnych, ich poszukiwania prawdy o losie najbliższych. W ten sposób i książka, i film stają się bardziej opowieścią o kłamstwie katyńskim niż o samej zbrodni. Do rangi symbolu urasta fakt, że jedna z trzech bohaterek książki jest z zawodu archeologiem, zaś jej zawodowe poszukiwania prowadzone są równolegle z tymi, które dotyczą losu ukochanej osoby.

"Gdybyśmy uznali z Andrzejem Wajdą, że obchodzi nas jedynie przeszłość, nie miałoby to sensu. Było oczywiste, że powrót do niej może odbyć się wyłącznie w konfrontacji z teraźniejszością. Tylko przez los żyjących wciąż bohaterów można dotrzeć do widza. Dlatego opowieść zaczyna się w 2001 roku, potem retrospektywa wiedzie w lata 1945-46, by zatoczyć koło i ponownie wrócić do początku XXI wieku. Bo zbrodnia wciąż trwa, jest obecna wśród rodzin Polaków pomordowanych w Katyniu, które także stały się ofiarami".

Opowieść filmowa Mularczyka skupia się na losach trzech kobiet z trzech różnych pokoleń i trzech kochanych przez nie mężczyznach, których życiorysy naznaczyły historia, zbrodnia i kłamstwo. "Zależało mi też na tym, by pokazać, jak strata pojedynczej osoby przekłada się na narodową traumę i staje znakiem naszej tożsamości" - mówi pisarz. - "Bohaterowie <Katynia> dobrze wiedzą, że nie można żyć bez pogrzebania swoich zmarłych, że naród, który odwraca się od przeszłości, nie ma przyszłości i gubi własną tożsamość" - dodaje pisarz.