Z życia pana Manna
Jak to u Wojciecha Manna: erudycja, humor i melancholia. Ale "RockMann" zostawia też uczucie niedosytu.
- 40 lat minęło, TVP 2 trwa
- Telewizyjna Jedynka nie pokaże już 5-10-15
- "Dwójka" bez Manna i Materny
- Polskie Radio nagradza swoje gwiazdy
- Zobacz najbardziej lubianych prezenterów
- TVP zdejmuje Manna z anteny
- Nie uważam Polaków za idiotów
- Łyżeczka wody z Lourdes
- Has zachwycony zabawką
- Gdzie brodził Strasburger, czyli Polska na filmowo
- Krzysztof Materna: Spróbuję być jak Sienkiewicz
- Szefowa Trójki ukarała Manna. Koniec porannych rozmów?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dzieciństwo spędzone przy Radiu Luxembourg, występy w Gawędzie, kultowe imprezy u Pućki (czyli Marii Szabłowskiej), na których bywały koncertujące w PRL-u gwiazdy rocka z legendarnymi The Animals na czele, czy pierwsze wizyty w zachodnich sklepach z płytami – to wszystko i nie tylko to składa się na biografię Wojciecha Manna, niepoprawnego fana muzyki rockowej. Przy okazji redaktor Mann sypnie jakąś miłą dla ucha anegdotką, jak ta odsłaniająca kulisy pracy w legendarnym "Studiu 2" pod wodzą Mariusza Waltera, gdzie autor pełnił rolę "kierownika redakcji programów eksperymentalnych" legitymującego się stosowną pieczątką. Otóż jednym z filarów redakcji była wówczas eteryczna i liryczna Magda Umer, która odbierając telefon, w którym pytano o któregokolwiek z kolegów, miała zwyczaj odpowiadać krótko i dobitnie: "Jest w sraczu". Sama radość, jednym słowem.
Wspomnienia okraszone są dodatkowo przebogatym i arcyzabawnym materiałem fotograficznym (zdjęcie ze Steviem Wonderem!) i rozmaitymi rankingami "top 5", godnymi muzycznego erudyty: a to pięć najbardziej dołujących kawałków w historii muzyki, a to – mój osobisty faworyt – pięć najbardziej zdumiewających tekstów, w którym Mann z właściwą sobie inteligencją i sarkazmem pastwi się m.in. nad liryczną stroną utworu "Mała Chinka" z repertuaru Kai Paschalskiej. Bo "RockMann" przemawia dokładnie takim głosem Redaktora, jaki znamy i cenimy najbardziej: lekko ironicznym, nieco melancholijnym i niewciskającym żartów na siłę. A przede wszystkim podbudowanym rzetelną znajomością tematu – bo na muzyce rockowej Mann zna się wprost wybornie.






















































~trójkowicz2010-10-29 08:52
lubie piątki-ostatni dzień tygodnia i do tego-przez 35 minut w aucie słucham pana Manna -az sie chce jechać do pracy jak najdłużej-
~cojajco2010-10-29 07:51
Manna z nieba mu pada-to ma.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!