Król życia - spowiedź Bohdana Łazuki
Książkowa spowiedź Bohdana Łazuki broni się jako kronika życia artystycznego PRL, choć nuży nieco narcystycznymi skłonnościami znakomitego aktora.
- Oto najsłynniejsi rekordziści matrymonialni
- Bohdan Łazuka przesiadł się na rower
- Bohdan Łazuka zadrwi z miłości Łapickiego
- Dlaczego "Czterdziestolatek" wciąż nas bawi?
- Posłuchaj nowego polskiego hitu na Euro
- Fabryka mydła z ludzkiego tłuszczu nie istniała?
- Łyżeczka wody z Lourdes
- Has zachwycony zabawką
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podobno to, co aktorzy mówią poza sceną i planem filmowym, należy dzielić przez cztery. Nawet jeśli tylko szósta część dykteryjek, które opowiedział Karolinie Prewęckiej Bohdan Łazuka, jest prawdziwa, to zazdroszczę mu umiejętności obracania rzeczywistości w żart.
Książka iskrzy od anegdot, które w połączeniu z talentem obserwacyjnym pamiętnego odtwórcy roli samego siebie w "Nie lubię poniedziałku" układają się w kronikę artystyczną i towarzyską minionej epoki. Weźmy taki passus – publiczność do dziś pyta aktora, czy we wspomnianej komedii Tadeusza Chmielewskiego na trzeźwo zagrał pijanego, czy faktycznie był po kilku głębszych. Wszyscy, którzy w tamtych czasach pracowali w kinematografii, zgodnie twierdzą, że w tej branży nie wylewało się za kołnierz.
Inna dykteryjka. Pod koniec lat 50., jeszcze jako student szkoły teatralnej, Łazuka spóźnił się na nagranie słuchowiska radiowego o – bagatela – dwie godziny. Reszta aktorów na czele z Ludwikiem Sempolińskim zamierzała zlinczować młokosa, ale ten rozbroił ich błyskotliwym zwischenrufem: "Bardzo przepraszam, ale śnił mi się towarzysz Stalin. Miałem przerwać?".






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!