Japonia lęku i niepewności
Czy Sinfonietta Leoša Janáčka uruchamia alternatywne rzeczywistości? Odpowiedź tylko w nowej powieści Harukiego Murakamiego „1Q84”.
- Prawdziwe oblicze Japonii jest smutne
- Znajomy smak katastrofy
- "Nie śnię, więc piszę"
- Taki będzie rok 2010 w literaturze
- Murakami w wersji filmowej
- Malowanie pustką
- Podsumowanie roku 2009: literatura
- Pogotowie prezentowe: książka dla każdego
- Oto enfant terrible japońskiej literatury
- Całkiem zwyczajne szaleństwo
- W pętli czasu
- Prezenty dla tych, którzy czytają
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pierwszy tom powieści „1Q84” rozszedł się w Japonii w milionie egzemplarzy po upływie miesiąca od rozpoczęcia sprzedaży – autor „Kafki nad morzem” jest tam literacką gwiazdą pierwszej wielkości. Co ciekawe, w swojej ojczyźnie pisarz nie wykazuje właściwie żadnej publicznej aktywności: nie pokazuje swojej twarzy w telewizji, nie udziela wywiadów, pozostaje niemal anonimowy. To interesujący rodzaj sławy w epoce, w której rzeczywistość pozamedialna zdaje się nie istnieć.
Polski przekład pierwszej części trzytomowej prozy Murakamiego ukazuje się błyskawicznie, na długo przed wydaniem wersji anglojęzycznej. Wielkiego zaskoczenia nie ma. Ci, którzy zarzucają Murakamiemu, że ciągle pisze tę samą książkę, będą mieli używanie. Ci, którzy cieszą się, że Murakami ciągle pisze tę samą książkę, także będą zadowoleni. A jednak rodzi się pytanie, czy uwadze obu tych grup ujdzie to, że choć Murakami wprawdzie ciągle pisze tę samą książkę, ta książka niepostrzeżenie wciąż się zmienia.
W "1Q84" przeplatają się, dyskretnie powiązane wzajemnie, rozwijające się symetrycznie, dwie trzecioosobowe narracje – historia Tengo, trzydziestoparoletniego matematyka i pisarza, który nie ma jeszcze na koncie żadnej książki, oraz dzieje jego rówieśniczki Aomame, kobiety trudniącej się osobliwym fachem zawodowej morderczyni. Tengo dostaje od znajomego redaktora nietypowe zlecenie: ma przerobić na potoczystą prozę debiutancką powieść 17-letniej dziewczyny, dziwaczną książkę pod tytułem "Powietrzna poczwarka" – szybko okaże się, że historia kryjąca się za książką jest dużo ważniejsza niż sama literatura. Aomame z kolei otrzymuje od swojej mentorki kolejne zadanie – będzie musiała zgładzić kogoś, kogo być może zgładzić się nie da...
Murakami subtelnie bawi się motywem zapożyczonym z Orwella – akcję powieści umieszcza w 1984 roku, w którym, według brytyjskiego pisarza, spełnić się miała przerażająca totalitarna dystopia. W tle relacjonuje zaś przypadki pewnej tajemniczej sekty, przypominającej trochę słynną Najwyższą Prawdę. Szuka momentu mentalnego i cywilizacyjnego przełomu – tego przełomu, który pospołu z trzęsieniem ziemi w Kobe ostatecznie odebrał w 1995 roku Japończykom poczucie bezpieczeństwa.






















































~kc2010-11-08 08:10
żenada z tym zdjęciem... no bo niby po co zamieszczać zdjęcie pisarza przy artykule o pisarzu... może wcisnąć kogoś o tym samym nazwisku? przecież czytelnicy i tak się nie zorientują, dla nich wszyscy azjaci wyglądają tak samo
~matylda_ab2010-11-06 12:55
Dzienniku! Niech osoba, która zamieściła powyższe zdjęcie dostanie porządny opieprz! To nie jest pisarz Haruki Murakami!
~weilan2010-11-06 12:39
hahaha na zdjeciu to nie jest haruki murakami!!!
~aa2010-11-06 11:41
na zdjeciu jest takashi murakami a nie haruki.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!