Wierność w stereo, czyli jak być dobrym
Mężczyźni po trzydziestce twierdzą, że nikt nie opisuje ich lepiej niż Nick Hornby. Być może dlatego, że w swoich książkach opowiada również o sobie. Ironicznie, a jednocześnie z dużą wrażliwością.
- "Była sobie dziewczyna" - zaskakująco dobry film
- Najgorętsze premiery filmowe 2010 roku
- 5 najbardziej obiecujących gwiazd sezonu
- Raymond Carver w wiecznej pętli
- Kino beat generation: Bunt to wolność
- Stephen Frears: Jestem czytelnikiem
- Gwiazdy literatury światowej przyjadą na Festiwal Miłosza
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co robił jeden z najpopularniejszych dziś brytyjskich pisarzy, kiedy skończył trzydzieści lat? Jego związki się rozpadały, kolejne próby literackie spełzały na niczym, rzucił bezpieczną pracę lektora. Wybrał popularne rozwiązanie problemów – terapię.
Spotkania odbywały się w poniedziałki po południu. Podobno każda sesja zaczynała się od rozluźniającego pytania: "Jak minął panu weekend?". Hornby, kibic londyńskiego klubu Arsenal, odpowiadał albo: "Super, wygraliśmy z Tottenhamem", albo: "Do niczego, przegraliśmy mecz". Po pół roku nastąpiło coś, co można nazwać przełomem w terapii – Hornby zdał sobie sprawę, co w największym stopniu wpływa na jego samopoczucie: futbol. Zaczął pisać o tym książkę. Wydał już wcześniej zbiór esejów o amerykańskiej literaturze, ale to właśnie "Futbolowa gorączka" – rodzaj piłkarskiego pamiętnika, w którym zwierza się ze swojej miłości do piłki nożnej – stała się bestsellerem.
Hornby nie spodziewał się sukcesu: "Myślałem, że wrócę do uczenia angielskiego i będę tego żałował do końca życia".


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!