Adieu, Wallander
Henning Mankell w świetnym "Niespokojnym człowieku" żegna się z komisarzem z Ystad.
- Szwedzi w Warszawie
- Morderczy świat Kurta Wallandera
- Zło w idealnych szwedzkich dekoracjach
- "Wallander"
- Szwedzki kryminał profetyczny
- Kenneth Branagh: Szekspir na tropie zbrodni
- Gnijący Sherlock Holmes
- Stieg Larsson - autor, który podbił Europę
- Co będziemy czytać w tym roku?
- Bajka o złym pedofilu
- Wytrawny gracz Banville
- Wzloty i upadki norweskiego Philipa Marlowe’a
- Prawdziwa historia Kuby Rozpruwacza
- Prezenty dla tych, którzy czytają
- Kurek ze skandynawskimi kryminałami...
- Północna zbrodnia do składania
- Gdzie brodził Strasburger, czyli Polska na filmowo
- Dashiell Hammett, ojciec czarnego kryminału
- Rozterki byłego idealisty w thrillerze Attiki Locke
- Kenneth Branagh: Szekspir na tropie zbrodni
- Wallander mówi po angielsku
- Wallandera życie od podszewki
- Komisarz Winter rozpoczyna śledztwo
- Winter prawie jak Wallander
- Szminka, judo, zbrodnie – inspektor Irene Huss już na tropie
- Bestsellery królowej szwedzkich kryminałów tej jesieni w Polsce
-
Wallander w spódnicy na tropie kryminalnych zagadek
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Związki autorów ze stworzonymi przez nich postaciami bywają toksyczne. Relacje Henninga Mankella z Kurtem Wallanderem można określić jako szczególnie trudne – jak bowiem twierdzi autor najsłynniejszej szwedzkiej serii kryminałów, za Wallanderem nigdy nie przepadał. "Mam z nim tylko trzy wspólne cechy: obaj jesteśmy w tym samym wieku, lubimy włoską operę i bywamy bardzo energiczni" – mówił w wywiadach Mankell.
Te uwagi wielbiciele puścili mimo uszu. W recenzjach kolejnych części cyklu intryga kryminalna z czasem zaczęła schodzić na drugi plan, ponieważ wszystkich żywo interesowało głównie, jak się wiedzie Wallanderowi. Na przestrzeni lat komisarz szwedzkiej policji zdążył się rozwieść się z żoną, roztyć, nabawić cukrzycy, przeżyć kilka nawrotów ostrej depresji. Ale ani mrukliwość, ani pogłębiająca się z wiekiem skłonność do melancholii, ani nawet brak atrakcyjności fizycznej nie zdołały osłabić jego popularności.
O ostatecznym rozstaniu z Wallanderem Henning Mankell mówił już 12 lat temu po napisaniu "Zapory". Postać komisarza pojawiła się wprawdzie jeszcze w zbiorze opowiadań "Piramida" (1999) i w "Nim nadejdzie mróz" (2002), oficjalnie jednak cykl miał zostać zamknięty. Tymczasem do porzuconego przed laty bohatera Mankell niespodziewanie powrócił w ubiegłym roku, pisząc "Niespokojnego człowieka". Powrócił tylko na chwilę – najnowsza powieść to zabieg ostatecznego odcięcia pępowiny.





















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!