"Zakazane miłości" na pewno powinny stać się lekturą obowiązkową dla scenarzystów narzekających na brak pomysłów. Książka Marty Konarzewskiej i Piotra Pacewicza roi się bowiem od fabularnych gotowców. Mamy tu m.in. historię kobiety, która uwikłana jest w romans z księdzem – choć nazywa go swoją wielką miłością, nie widzi sprzeczności między swoim uczuciem a jego kapłańskim powołaniem. Mamy opowieść o klasztorze karmelitów bosych, w którym dwóch wychowanków łamie celibat w imię namiętności. Mamy też historię mężczyzny po mastektomii, który żyje w miłosnym związku z transującym gejem. Przez swój poziom dramatyzmu i stopień skomplikowania ludzkich losów wszystkie te opowieści doskonale sprawdziłyby się na ekranie, a ręka sprawnego pisarza wykroiłaby z nich zapewne niejedną krwistą powieść.

Weźmy choćby tekst "Gdzie są geje z tamtych lat?" – przypomina on książkę, która już powstała, "Lubiewo" Michała Witkowskiego. Dzięki rozmowie z Jackiem Rzońcą, gejem po czterdziestce, wkraczamy w przaśny świat PRL-u, kiedy to "gejostwo było romantyczne" i raczyło się winem "baronowym, hrabiowskim". Jak się okazuje, transformacja zniszczyła rzeczywistość tych malowanych ptaków, przyniosła wyszukiwane na portalach internetowych uciechy do natychmiastowej konsumpcji.


"Zakazane miłości" to lekcja języka pełnego brutalnej szczerości. Wszyscy rozmówcy Konarzewskiej i Pacewicza mówią o swoich kontrowersyjnych wyborach życiowych i potrzebach seksualnych prosto, otwarcie i bez pruderii. Nie kluczą i nie owijają w bawełnę. To język na pohybel gładkim, politycznym formułom. "Jestem perwersyjny" – mówi Tomek, bohater jednego z tekstów. "Życie stało się ciągłym odkrywaniem siebie, przekraczaniem i przesuwaniem granic. Seks stał się drogą". "Na pewno jestem sobą, gdy przyjmuję rolę" – mówi Gosia, która szuka przyjemności w seksie opartym na dominacji i poniżeniu – "Gram coś, co siedzi we mnie głęboko".

Z "Zakazanych miłości" płyną baumanowskie refleksje. Świat współczesny jest płynny, tożsamość to wieczny projekt, który podlega niekończącym się negocjacjom z samym sobą. Więzi ludzkie są nietrwałe; odwołanie relacji uczuciowej wymaga decyzji jednego tylko partnera – a wytrwanie w związku, kiedy świat to jedna wielka sklepowa wystawa kusząca nowym towarem, to zadanie ponad siły. Z drugiej jednak strony u wszystkich chyba rozmówców Konarzewskiej i Pacewicza pojawia się wielka chęć przełamania samotności, działania na przekór niesprzyjającym czasom. Wreszcie – rozsadzenia barier dzielących to, co społecznie usankcjonowane, od tego, co podlega prawu wykluczenia. Są "Zakazane miłości" pytaniem o możliwość stworzenia w Polsce społeczeństwa otwartego, tolerancyjnego, liberalnego – nie bez powodu wstęp do książki napisali ci, którzy walce o takie ideały od dawna się poświęcają: Jacek Kochanowski, Wiktor Osiatyński, Magdalena Środa. Warto te rozmowy czytać, a potem pomyśleć, w którym miejscu na owej mapie potencjalnych przemian się dziś znajdujemy.

ZAKAZANE MIŁOŚCI. SEKSUALNOŚĆ I INNE TABU | Marta Konarzewska | Piotr Pacewicz | Krytyka Polityczna 2010 | 34,90 PLN