Koniec pierwszej dekady XXI wieku. Blok na warszawskim Muranowie. Trzydziestoletni cynik, glazurnik z uniwersyteckim dyplomem, w dziwnym związku z uzależnioną od internetu anorektyczką. Dryfuje przez życie, myśląc głównie o pieniądzach oraz drobnych przyjemnościach. Trochę mu ten styl życia ciąży, ale nie na tyle, by cokolwiek w swej wygodnej egzystencji zmieniać. Do czasu.
Po serii niefortunnych zdarzeń i tajemniczych znaków, bohater znajduje przejście do innego świata – tego, w którym kilkadziesiąt lat temu rozegrał się dramat warszawskich Żydów. Nękany i zastraszany przez zjawy, nie ma innego wyjścia: musi dojść z nimi do porozumienia. Tylko jak? Tymczasem do drzwi jego mieszkania puka coraz więcej umarłych… a Warszawa zmienia się nie do poznania. Nieubłaganie nadciąga „noc żywych Żydów”. - tak charakteryzuje fabułę wydawnictwo W.A.B nakładem którego ukazała się powieść Ostachowicza.

Jak podkreśla sam autor, jego książka ma wiele nawiązań do słynnych dzieł popkultury, choć traktuje o trudnej tematyce holocaustu. Ostachowicz wyjaśnił, że tytuł "Noc żywych Żydów" nie przez przypadek kojarzy się z amerykańskim hitem kinowym z lat 60' "Noc żywych trupów". Odważna zabawa autora efekciarstwem, przesadą i konwencją horroru nawiązuje zaś do filmowych dzieł Quentina Tarantino. Wielu recenzentów porównuje książkę do słynnych "Bękartów wojny" tego reżysera.

"Noc żywych Żydów" nie jest pierwszą książką w dorobku Igora Ostachowicza. Doradca premiera ma na swoim koncie powieść "Potwór i panna", opublikowaną pod pseudonimem Julian Rebes. 

Powieść "Noc żywych Żydów" była szeroko komentowana w mediach na długo przed swoją premierą. Czy teraz, kiedy książka Igora Ostachowicza trafiła na sklepowe półki, wciąż będzie budziła takie zainteresowanie i wywoła zapowiadaną sensację?