Akcja książki Schuylera rozgrywa się na amerykańskich przedmieściach w latach 70’. Bohaterami są mieszkańcy prowincji oraz ich codzienne, nieco trywialne życie. Delehanteyowie to małżeństwo mieszkające z dwójką dorastających synów i matką pana domu. Ich konserwatywne, katolickie poglądy i przywiązanie do tradycji koliduje z tym, jak spuszczeni ze wzroku rodziców zachowują się ich nastoletni synowie.
Norris i Lottie Taylor są z pozoru szczęśliwym małżeństwem. Nie mają dzieci, cieszą się drobnymi przyjemnościami i odnoszą do siebie z szacunkiem. Jednak kiedy Lottie popada w alkoholizm i udaje się na odwyk, jej mąż wdaje się w romans z wdową Meg Carpenter.

Akcja książki rozgrywa się pomiędzy domami na przedmieściach, a kliniką odwykową, do której trafia Lottie. Czas upływa bohaterom na partyjkach brydża, pozornie błahych pogadankach i grupowej terapii odwykowej w której udział bierze pani Taylor, a która okazuje się niewiele różnić od zwyczajnego życia poza murami kliniki. Pacjenci odwyku zdają się zaś być bardziej prawdziwi i szczerzy wobec innych i samych siebie niż pozostali bohaterowie powieści.

Postaci przedstawione w książce Schuylera to do bólu zwyczajni ludzie, których bardziej nam żal, niż chcielibyśmy się z nimi identyfikować. Jałowe, nieszczere rozmowy, hipokryzja, szablonowość i uwikłanie we własne role społeczne sprawiają, że ta poukładana i przewidywalna codzienność przygnębia, a niekiedy nawet przeraża czytelnika.

Autor w swojej książce zasypuje odbiorcę stereotypami. Jego gospodynie domowe są nudne, sfrustrowane i kochają spędzać czas na plotkach. Lecząca się w zakładzie hipiska jest kwintesencją mentalności „dzieci kwiatów”, a nastoletni synowie Delehanteyów w charakterystyczny dla swego wieku sposób buntują się przeciwko rodzicom. Zachowania bohaterów są sztampowe i wydaje się, że nikt nie może uciec przed swoim losem. Ta przewidywalność jutra okazuje się ich największym przekleństwem.

Co na kolacje?” to jednocześnie zabawna i przygnębiająca lektura. Lekkość prozy Schuylera sprawia, że czytelnik ma wrażenie, jakby oglądał kolejne sceny telenoweli dla gospodyń domowych. Powieść tę od lukrowanego serialu wyróżnia jednak dość gorzkie przesłanie zakamuflowane przez autora między wierszami.

Książka „Co na kolację?Jamesa Schuylera ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B.