Nadine Gordimer urodziła się w rodzinie żydowskich imigrantów. Uczyła się jednak w żeńskiej szkole katolickiej, a w późniejszym życiu uważała się za ateistkę. W wieku 36 lat wstąpiła do zdelegalizowanego Afrykańskiego Kongresu Narodowego. 

Pisarka była przez wiele lat krytykiem apartheidu, a przed zmianą ustroju w Republikce Południowej Afryki jej najlepsze książki - "Świat obcych ludzi", "Córka Burgera", "Ludzie July'a" - były w kraju zakazane. Literackiego Nobla dostała w 1991 roku - roku wyjścia na wolność Nelsona Mandeli. Jak mówił BBC krytyk literacki, Nick Higham (wym. hajam).

Był to międzynarodowy sygnał aprobaty dla jej osiągnięć jako kronikarki życia w Południowej Afryce.

Opublikowana w zeszłym roku po polsku książka "Ludzie July'a" to historia liberalnie nastawionego białego małżeństwa, które ucieka przed groźbą wojny domowej na wieś, do rodziny swego czarnego służącego. Nie potrafią się tam wpasować w nową dla nich sytuację równości czy wręcz zależności od July'a i "jego ludzi". Ta i inne publikacje antycypowały nie tylko upadek apartheidu, ale i trudności zastąpienia go sprawiedliwym społeczeństwem wielorasdowym.