Pamiętam to dokładnie. O celebrytach i celebrytyzmie po raz pierwszy usłyszałem od Marka Koterskiego, z którym jechałem na spotkanie autorskie w Elblągu. Był 2006 rok, Koterski nakręcił "Wszyscy jesteśmy Chrystusami". Opowiadał o nowym zjawisku drwiąco. Słusznie, nigdy nie był celebrytą i raczej nie będzie. Inaczej sprawa wygląda jednak z synem reżysera, niejakim Miśkiem, aktualnie "tańczącym z gwiazdami".

Na zestawieniu tych dwóch postaci widać dokładnie różnicę między artystą a celebrytą. Ten pierwszy na wysoką pozycję zapracował talentem lub ciężką pracą, drugi niewiele ma do zaproponowania poza wdziękiem, czasami urodą, determinacją oraz umiejętnością zarabiania pieniędzy. O artystach pamiętamy całymi dekadami, o celebrytach zapominamy z reguły po dwóch czy trzech sezonach. Aleksandra Szarłat w świetnej książce "Celebryci z tamtych lat" zgromadziła ogromną wiedzę na temat dawnych gwiazd. Nikt nie znał wówczas określenia "celebryta". Bohaterowie książki również bawili się życiem, ale nie dla fajerwerków próżności ani willi z basenem (nie było zresztą takich możliwości), tylko dla własnej przyjemności, czasami także dla publiczności.

To byli szczerozłoci celebryci uprzedzający pokolenia pozłotek. Łączyło ich bywanie, kult modnych lokali. O ile jednak Komedę, Jędrusik czy Hłaskę interesowały intelektualne salony, rozmowy na ważne tematy, namiętne dyskusje literackie, o tyle aktualni celebryci na bankietach głównie żrą sushi, dbając o to, czy metka na ich torebce jest odpowiednio wyeksponowana - nawet jeżeli torba to tylko chińska podróba.

Autorka "Celebrytów" przywołuje znane anegdoty, ale też odkrywa zupełnie nowe, nieznane wcześniej opowieści o pupilach swingującej Warszawy, albo rozpoetyzowanego Krakowa. Razem z Aleksandrą Szarłat podążamy szlakiem najpopularniejszych klubów i kawiarni, czytamy o uzależnieniach i słabościach portretowanych, festiwalach piosenki i festynach próżności.

Osiecka zapisuje swoje teksty na serwetkach, Nowicki magnetyzuje sex appealem, a Marek Hłasko zwierzęcą siłą macho. Bohaterami "Celebrytów z tamtych lat" są także Elżbieta Czyżewska, Kalina Jędrusik, Stanisław Mikulski, Beata Tyszkiewicz, Zbigniew Cybulski, Leopold Tyrmand czy Andrzej Łapicki. Jednostkowe historie układają się zaś w wyrafinowane biograficzne ciągi, przeplatane atrakcyjnymi wywiadami z bohaterami z tamtych lat. To były prawdziwe ikony, nie upoczciwione przez media ciotki-klotki lub zwulgaryzowane wampy plotkarskich portali. Celebryci PRL-u byli wytworni, nieco tajemniczy, oplotkowywani na targu warzywnym na zasadzie dalekich domysłów, nie dowodu rzeczowego w postaci "pijanej" fotki zrobionej przez paparazzi albo zdjęcia nieopacznie wrzuconego przez samych zainteresowanych na profil jednego ze społecznościowych portali.

Na spotkaniu promocyjnym książki "Celebryci z tamtych lat" w pamiętającym uroki PRL-u klubie Mozaika Hanna Bakuła mówiła, że gwiazdy były wówczas po prostu piękne. Urodziwe "z wody". Kino nie potrafiło ich zeszpecić. Dzisiaj natomiast króluje przeciętność. Książka Aleksandry Szarłat, którą czyta się jednym tchem, przypomina o urodzie i klasie dawnych gwiazd. Doskonała odtrutka na marne tabloidowe czasy.