Do tegorocznej akcji w sposób szczególny przygotowują się Siedlce. Tam przez krótki okres czasu, jako nastolatek mieszkał i uczył się Aleksander Głowacki, czyli późniejszy Bolesław Prus. Do Siedlec trafił w 1861 roku wraz ze starszym bratem Leonem, który opiekował się nim po śmierci rodziców - powiedziała Informacyjnej Agencji Radiowej prezes Siedleckiego Towarzystwa Naukowego profesor Violetta Machnicka. Dodała, że Leon przez pół roku był tam w zastępstwie nauczycielem historii i języków klasycznych w Szkole Powiatowej. W tym czasie jego młodszy brat chodził do klasy piątej.

W Siedlcach dzisiejsze czytanie odbywać się będzie w ogrodach Pałacu Ogińskich znajdującego się naprzeciw budynku szkoły do której uczęszczał Bolesław Prus. Ewa Nasiłowska z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach zauważa, że było to miejsce, które kilkadziesiąt lat wcześniej za sprawą Aleksandry Ogińskiej stanowiło jedno z centrów kulturalnego życia Polski, więc nie mogło nie pozostać bez wpływu na przyszłego pisarza.

"Lalkę" czytać będą również mieszkańcy mniejszych miejscowości. W podsiedleckich Mordach dodatkowo towarzyszyć będzie temu specjalna oprawa - zapowiada profesor Violetta Machnicka. Będzie można spotkać samego Prusa, jak i bohaterów jego powieści, samemu spróbować sił w trakcie publicznego czytania "Lalki", a także wysłuchać prelekcji przybliżającej zarówno treść, jak i znaczenie utworu.

Narodowe Czytanie "Lalki" zainauguruje w warszawskim Ogrodzie Saskim para prezydencka.

Skąd wziął się tytuł powieści Bolesława Prusa?

Profesor Maria Olszewska z Uniwersytetu Warszawskiego mówi, że zdania na ten temat są podzielone, chociaż sam autor tłumaczył, że chodziło mu o prawdziwą historię, o której przeczytał w "Kurierze Codziennym". Opowiadała ona o kobiecie niesłusznie posądzonej o kradzież lalki. Została ona uratowana dzięki właścicielowi sklepu, który udowodnił, że zakupiła ją u niego. Tę historię Bolesław Prus wykorzystał w swoim dziele.

Bardzo mocno podkreślał, że lalka w powieści jest jedna. Mówił, że to lalka Helusi Stawskiej, i że Izabela Łęcka nie jest lalką - wyjaśnia profesor Maria Olszewska.

Profesor dodaje, że sens tytułu powieści Bolesława Prusa nadal budzi wiele emocji i dla wielu pozostaje zagadką. Jak mówi, co badacz, to próba odczytania tytułu. Profesor zaznacza, że ten tytuł można odczytywać na różne sposoby, ale żaden z nich nie wyczerpie sensu powieści. Można go odnieść np. do arystokracji albo do Izabeli Łęckiej, albo też do starego subiekta, bawiącego się marionetkami.

Warszawa z „Lalki” widziana dziś

Jednym z bohaterów „Lalki” jest Warszawa - uważa dziennikarka, pisarka i varsavianistka Małgorzata Karolina Piekarska. W dniu ogólnopolskiej akcji Narodowego Czytania warto sobie przypomnieć, że miejsca, po których poruszali się Wokulski, Łęcka czy Rzecki istnieją współcześnie i są wręcz na wyciągnięcie ręki.

Dwa z nich upamiętniają na murach miasta specjalne tablice - tłumaczy varsavianistka. Jedna z nich jest na kamienicy, gdzie mieszkał i pisał swój pamiętnik stary subiekt Ignacy Rzecki - na Krakowskim Przedmieściu w bramie tuż obok księgarni im. Bolesława Prusa, na wprost Uniwersytetu Warszawskiego. Druga pamiątkowa tablica jest na kamienicy Stanisława Wokulskiego. Dom ten znajdowała się tuż obok pomnika Kopernika.

Miejsc ważnych dla bohaterów „Lalki” jest dziś w Warszawie o wiele więcej. To np. Uniwersytet Warszawski, gdzie studiował Wokulski, Ogród Botaniczny, gdzie spotykał się z Julianem Ochockim, czy Łazienki, gdzie jeździł, żeby zobaczyć Izabelę Łęcką.

Współcześni nie zobaczą natomiast takich scen, jakie widział Stanisław Wokulski na warszawskim Powiślu. Takiego Powiśla już nie ma - dodaje Piekarska.