Prezes białoruskiego PEN-Clubu Andrej Chadanowicz uważa, że Swiatłana Aleksijewicz jest największą pisarką białoruską po zmarłym w 2003 roku Wasilu Bakauie. - Jej literatura przedstawia ból. Cały czas pracowała z tragedią różnych ludzi i pokoleń tak czy inaczej związanych ze Związkiem Radzieckim. To takie postradzieckie problemy, tragedie z których ona robi świetną literaturę - podkreślił Chadanowicz.

Jego zdaniem Aleksijewicz jest zjawiskiem w światowej literaturze, a nagroda Nobla pomoże jej jeszcze mocniej zaistnieć na Białorusi. - Ona będzie jeszcze ważniejsza. Podniesie sam prestiż pisarza i pisarstwa na Białorusi. Może pomoże nam samym w siebie uwierzyć - zakończył Chadanowicz.

Swiatłana Aleksijewicz to bardzo dobra reportażystka, znakomicie opisująca w swoich książkach rzeczywistość w krajach postsowieckich. Przyznanie jej tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury trzeba również rozpatrywać w kategoriach politycznych - powiedział IAR dr Tomasz Kowalczuk.

Dr Tomasz Kowalczuk wskazywał, że Aleksijewicz popiera demokrację. Jak mówił literaturoznawca, wpisuje to tegorocznego Nobla z literatury w kontekst polityczny. Dr Kowalczuk tłumaczył, że Akademia przy wybieraniu laureata często bierze pod uwagę sytuację społeczno-polityczną na świecie i zmiany zachodzące w różnych częściach globu. Nie oznacza to jednak - według literaturoznawcy- że kontekst polityczny jest decydujący. - Aleksijewicz to wciąż bardzo zdolna i nagradzana autorka - dodał dr Kowalczuk.

Siarhiej Dubawiec jest bardzo zadowolony z literackiego Nobla dla Swiatłany Aleksijewicz. Białoruski krytyk literacki, pisarz i dziennikarz powiedział IAR, że jest to ogromny sukces tamtejszej literatury. Jak dodał, książki i reportaże Aleksijewicz mają silnie antytotalitarny wydźwięk, przez co są bardzo aktualne biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną na Białorusi, a zwłaszcza opresyjny reżim Łukaszenki.

Siarhiej Dubawiec zaznaczył, że choć Aleksijewicz odnosi sukcesy na Zachodzie, to białoruskie władze udają, że pisarka nie istnieje. Mimo że odebrała między innymi nagrodę imienia Ryszarda Kapuścińskiego oraz "Angelusa", to w konkursach literackich w swoim kraju jest sukcesywnie pomijana.

To bardzo zasłużona nagroda dla pisarki, można powiedzieć, wschodnioeuropejskiej - podkreślił w rozmowie z IAR Tadeusz Lewandowski. Krytyk literacki przypomniał, że Aleksijewicz sama bardzo silnie podkreśla, że co prawda pochodzi z Białorusi, ale także jest pół Ukrainką i czuje się też po części Rosjanką. - Czuje się stamtąd - z tamtej części Europy i jest jej nie tylko aliantem ale i obrońcą. Broniąc także atakuje: rządy, które zbyt mało uwagi poświęcają zwykłym ludziom; ideologie i polityków - wyjaśniał Lewandowski.

Nobel dla Aleksijewicz jest pierwszym w historii Białorusi.