Anna Sobańda: W swojej nowej książce bezlitośnie rozprawia się pani z mężczyznami

Hanna Bakuła: Ja myślę, że to jest rodzaj rewanżu. Zrobiłam 2 tysiące portretów, po 3 godziny każdy, czyli spędziłam 6 tysięcy godzin z kobietami. Żaden psychoterapeuta nie ma takiego wyniku. Z tymi moimi modelkami, już po godzinie schodzimy na tematy męsko-damskie, ponieważ one zaczynają o sobie opowiadać. To, czego się nasłuchałam, jak mężczyźni postępują z kobietami, jest oburzające. Oczywiście nie wszyscy, bo ja nie napisałam książki o wszystkich, napisałam o tych, o których najczęściej słyszę i których najczęściej widzę, również w swoim otoczeniu. Przyszły czasy, w których niby kobiety mają parytety, władze, prawa, ale to jest nieprawda. W Polsce bowiem, w porównaniu do Europy, kobiety mają minimalne prawa. Mężczyźni zaś mają pełnię praw, także prawo do wtrącania się do nas, do naszej fizjologii. Uważam, że żebym nie wiem co napisała, to i tak będzie mało i taki rewanż się facetom należał.

Dlaczego to akurat mężczyźni, a nie kobiety zasłużyli sobie na pani krytykę?

Kobiety według mnie mają wyższe poczucie przyzwoitości. Nie rozwalają rodziny dla każdego młodszego od siebie o 20 lat faceta, nie wyrywają własnym dzieciom pieniędzy. Mężczyźni, zaś tego poczucia przyzwoitości nie mają. Bo jak można uznać, że ma je dziadziodzidzia, zostawiający kobietę, która przeżyła z nim 30 lat, piorąc mu gacie, pielęgnując jak się zaziębił i rodząc mu dzieci? Oni stwierdzają, że mają prawo sobie pohulać, bo są jeszcze młodzi. A przecież badania pokazują, że stare plemniki, podobnie jak stare jajeczka, są do niczego, tak samo się starzeją. Mówienie, że stary ojciec i młoda kobieta to dobry układ, jest kłamstwem. Plemnik jest uszkodzony i cała nadzieja w młodej matce, że jej organizm sobie z tym poradzi. Zwykle jednak, z tego co ja widzę, dzieci bardzo starych ojców, a bardzo stary ojciec to jest według mnie 60-letni ojciec, albo są krótkowidzami, albo mają problemy ze słuchem, albo kręgosłupem. Coś zawsze jest nie tak. Tak więc kobiety powinny się zastanowić i poszukać dla swojego potomstwa reproduktorów młodych, silnych i zdrowych, a nie dziadka.

A może chodzi o to, że ten starszy mężczyzna jest ustatkowany, daje im poczucie bezpieczeństwa.

Czyli nie wychodzą za niego, tylko za pieniądze i pozycję społeczną. Mówią jednak, że wychodzą za niego z miłości. A przecież można pójść na taki układ z facetem, że kobieta będzie z nim spała, robiła obiady, pełniła te wszystkie funkcje, które pełni żona, on będzie za to ją i wspólne potomstwo godnie utrzymywał, ale ona nie będzie mu musiała mówić że go kocha nad życie. Po prostu jest to taki plan na życie, żeby się ustabilizować. I to jest uczciwe. Ale kiedy kobieta mówi, że wychodzi za dużo starszego mężczyznę, bo zakochała się w jego sflaczałym brzuchu i pośladach do pół uda, a tak naprawdę zrobiła to, by mieć kasę, to jest nieeleganckie. Ja jednak nie jestem tu od moralizowania. Ta moja książka jest przede wszystkim zabawna i to jest jej zadaniem. To nie jest grzmienie, czy potępianie kogokolwiek. To jest nawoływanie do poczucia humoru. Bo jak ja widzę faceta 70 letniego w niebieskich spodenkach rurkach, czerwonych adidasach, bluzie z kapturkiem, z twarzą pooraną zmarszczkami i łysiną, który poleruje sobie pazurki po japońsku, a z lustra patrzy na niego prężnoudy 20-latek, to chce mi się śmiać.

Ta książka to sprawdzian poczucia humoru mężczyzn. Czy pani zdaniem przyjmą ją z dystansem?

Oni nie mają dystansu. Jeden już się pogniewał, ale on jest głównym modelem tej książki i wie o tym. Myślę, że z lustra patrzy na niego 25-letni Bond. Drugi z moich kolegów, który przeczytał tę książkę, a jest w 80% jej opisów, powiedział „aleś im dołożyła”. Więc pytam, „a ty przypadkiem nic nie widzisz?”. A on na to „coś ty, zwariowałaś? Przecież ja jestem ok.”. Nie mam żadnych negatywnych komentarzy od mężczyzn, bo żaden nie zauważa, że książka jest też o nim. Napisałam już „Wnuczkożonka, czyli jak utrzymać laskę”, „Samiec alfa, czyli jak wytrzymać z facetem”, „Seks na kredyt, czyli jak dostać gratis”. Najnowszym wydawnictwem, „Jak zostać ogierem do końca życia” zamknęłam cykl „zalet” męskich. We wszystkich książkach bronię kobiet, chcę, żeby je czytały i nie dały się sterroryzować jakiemuś dziadkowi. Żeby nie bały się, że ucieknie. Niech ucieka, będzie więcej miejsca w domu.

Mężczyzna z młodszą kobietą jest traktowany jako ten, któremu się powiodło, ale kobieta z młodszym uważana jest za żałosną frustratkę

To niestety jest wina 5 tysięcy lat tradycji. Tego się nie zmieni w ciągu kilku miesięcy. Gdybyśmy żyły w rajskim społeczeństwie, gdzie wszystkie kobiety mają 10 lat młodszych od siebie mężczyzn i nie dostają ślubu, jeśli ta różnica nie jest zachowana, to po dwóch pokoleniach to byłoby naturalne. Każdy mężczyzna szukałby sobie 10 lat starszej kobiety.
10 lat wystarczy, to jest bardzo ładna różnica. Ja miałam bardzo wielu partnerów młodszych od siebie o 10 czy 15 lat. Powiem więcej, teraz największe powodzenie mam u mężczyzn 50-letnich.

W naszym społeczeństwie to na razie utopia

Tak, ale przecież kiedyś utopią było, żeby kobiety miały prawa wyborcze, czy odchodziły od mężów i stawały się samodzielne.

Sądzi pani, że pan książki zmieniają mentalność kobiet?

Oczywiście, kobiety mi dziękują. W centrum handlowym zaczęła mnie gonić jakaś czterdziestoparoletnia, elegancka kobieta. Trochę się wystraszyłam, myślałam, że chce mi przyłożyć. Nagle ona przyspieszyła, zaszła mi drogę i runęła na kolana. Ludzie patrzą, a ona klęczy i mówi „dałam sobie słowo, że jak panią spotkam, to przed panią uklęknę”. Podniosłam ją z kolan jak miłosierny Samarytanin i pytam, co jej przyszło do głowy. A ona, przy tych wszystkich gapiących się ludziach, mówi: „pani Hania uratowała mi życie. Przeczytałam książkę ‘Samiec alfa’, przyszłam do domu i nagle zobaczyłam, że jestem jej bohaterką, że obsługuję aroganckiego dziada, który daje mi za mało pieniędzy, który ewidentnie ma jakąś inną babę, nie zajmuje się dziećmi i robi mi łaskę, że wraca do domu i pyta co będzie na obiad. Ja mu wiec na to, że na obiad będzie adwokat. Powiedziałam, że już tak dłużej żyć nie mogę i nie będę. Miałam 35 lat. Rozwiodłam się, mam nowego męża, cudowną córeczkę. Gdyby nie pani, to ja bym tego męża i tej córeczki nie miała.”. Tak więc moje książki mają taki zasięg.

A czy kobiety, które przeglądają na oczy w przyszłych związkach mądrzeją, czy popełniają te same błędy?

Oczywiście, że popełniają te same błędy. Mądrzeją tylko na tyle, że zawsze jak się jest w nowym związku to ma się minimum 5 lat sielanki. Można zyskać fajne, nowe dziecko, fajnych teściów, fajnych znajomych.
Ja jestem piewcą rozwodów. Miałam czterech mężów, cztery bardzo miłe rozwody. Rozwodziłam się, bo zakochiwałam się w kimś innym i nie widziałam powodu, żeby kogoś oszukiwać.

W książce pisze pani, że media zawsze pytają o najpiękniejszy związek i najważniejszego mężczyznę, a nikt nie pyta o tego najgorszego. Tak więc ja zadam to pytanie: jaki był najkoszmarniejszy facet w pani życiu?

Ostatni. Profesor uniwersytetu o mentalności araba. Psychopatycznie zazdrosny, kontrolujący, za dużo pijący. Sceny zazdrości i awantury, jakie mi robił, są nie do opisania. Otello przy nim to raczkujący niemowlak. Ja nie mogłam się od niego opędzić jeszcze dwa lata po rozstaniu. Nie lubił moich znajomych. Potrafił jechać tym samym pociągiem co ja, tylko w innym wagonie, żeby zobaczyć, kto na mnie czeka w Sopocie. A tam czekała koleżanka. Zazdrośnicy i skąpcy są najgorsi, przed tymi ostrzegam, resztę da się wytrzymać. (śmiech)

Jakich mężczyzn pani przyciąga?

Przyciągam osoby nietuzinkowe, ale także wielu psychopatów. Z racji wieku i malowania portretów, mam dobrze rozwinięty system alarmowy. Jak widzę, że coś jest nie tak, facet za dużo mówi o swoim psie, albo dostaje ataku agresji nie współmiernego do sytuacji, to od razu się wycofuję.

Jak zdobywa się tak cenną umiejętność?

Jak będzie pani w moim wieku, to też ją pani nabędzie. Ja cały czas pracuję z ludźmi, przyglądam im się bardzo dokładnie, oceniam, klasyfikuję. Poza tym podróże, 9 lat mieszkania w Nowym Jorku, rok w Sztokholmie, rok we Frankfurcie, w Amsterdamie. Jak się to poodejmuje z mojego życia, to się okazuje, że przebywałam w Polsce głównie jako niemowlę. Mam przez to zupełnie inny ogląd świata, nie mieszczę się tu.

Ma pani wrażanie, że w nowej Polsce pod rządami PiS jeszcze bardziej nie będzie się pani mieściła?

Ja myślę, że oni jak skorpion wykończą się własnym jadem. Za sekundę będzie po nich. Za szybko startują

Na koniec zapytam, jak ocenia pani mężczyzn w polityce?

Nie będę mówiła o politykach, bo w Polsce nie ma polityków, tylko są cwaniacy. Poza tym polityka może prowadzić do impotencji, ponieważ to jest stresujące zajęcie na 24 godziny. Polityk to jest szczyt egocentryzmu i zakochania się w sobie oraz w tym, co robi. Te wszystkie poprzyczepiane do polityków żony, Obamowa, Clintonowa, były żonami, dopóki mężowie nie byli prezydentami. Ja bardzo lubię Państwa Kwaśniewskich, to jest cudowne małżeństwo, ale wyjątek potwierdzający regułę.
Znam wielu polityków, którzy się trzęsą z chęci zaistnienia za wszelką cenę. Polska scena polityczna i polityczne spędy przypomina mi arabskie spotkania, choć u nas są 2 kobiety na krzyż. Dopiero teraz Platforma trochę to zmieniła, a zaczął Kwaśniewski. W tej chwili, za rządów PiS, kobiety bywają wykorzystywane, bez żadnej możliwości indywidualnego zaistnienia. Ponieważ prawicowe partie często nie uznają kobiet i nie traktują ich jako partnerek. Polityka prawicy służy zepchnięciu kobiet w średniowiecze.