Podczas swojej podróży, Maria Hawranek i Szymon Opryszek, jak sami wyznają, z premedytacją zatrzymywali się w miejscach, które nie kojarzą się z Ameryką Południową. Był to ich wewnętrzny bunt przeciwko powszechnemu przekonaniu, iż kontynent ten da się opisać trzema przymiotnikami, jako niebezpieczny, egzotyczny i biedny rejon świata.
W ich reportażach nie znajdziemy więc opisu brazylijskich Faweli, karnawału w Rio, czy historii o narkotykowych gangach z Meksyku. Dowiemy się za to, jak rdzenni Peruwiańczycy przeganiają apatię za pomocą świnki morskiej, jak wygląda życie w nielegalnych, górniczych miasteczkach peruwiańskich gór i jak żyją mieszkańcy najbardziej zaludnionej wyspy świata. Poznamy Baltazara Ushka, Ekwadorczyka który wypowiedział wojnę lodówkom i podobnie jak jego ojciec, pozyskuje i sprzedaje lód z pobliskiego lodowca. W książce znajdziemy także opowieści o aryjskiej wiosce w Paragwaju, której kolejne pokolenia nie wiedzą, co oznacza słowo "Żyd" oraz kościele Santo Daime, którego wyznawcy odurzają się Ayahuascą, halucynogenną herbatką z amazońskich ziół.
Zbiór reportaży otwiera zaś opowieść o miasteczku położonym w górach Kolumbii, do którego w XVIII wieku, przybysz ze wschodniej Europu przywiózł wadliwy gen. Przez niego, dziś dokładnie połowa dzieci rodzących się w tej miejscowości, w przyszłości zapadnie na Alzheimera. W wieku 40 lat zaczną zapominać, kim są.

Niezwykłą jest opowieść o boliwijskich menonitach. Autorzy opisują życie w kolonii, której mieszkańcy świadomie wyrzekają się takich osiągnięć cywilizacji, jak prąd czy samochód. Dzieci nie mają zabawek, nie wolno im tańczyć, czy grać w piłkę. Edukacja kończy się na etapie szkoły podstawowej. Menonici wierzą bowiem, że to w cywilizacji i postępie ukryte jest zło tego świata. Historia pokazała, że to błędne założenie, kiedy na jaw wyszedł skandal z kilkoma mężczyznami mieszkającymi w kolonii, którzy przez kilka lat krzywdzili zarówno swoje żony i córki, jak i kobiety ze społeczności. Rozpylając w sypialniach środek do usypiania krów, gwałcili mężatki w ich łóżkach, gdy obok leżeli uśpieni mężowie. Społeczność wydała przestępców w ręce boliwijskiej policji. Są jednak tacy, którzy sądzą, że na gwałcicieli doniesiono tylko po to, by ukryć dość powszechny w kolonii problem kazirodztwa i gwałtów rodzinnych. Jak każda mała, zamknięta społeczność, menonici nie lubią bowiem mówić o swoich grzechach.

Po lekturze reportaży Marii Hawranek i Szymona Opryszka trudno będziecie opisać Amerykę Południową tylko trzema przymiotnikami. Książka "Tańczymy już tylko w Zaduszki" ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.