Niewiele w polskim świecie literackim jest takich postaci jak Jerzy Pilch. Może najuczciwiej byłoby powiedzieć, że Pilch jest tylko jeden. Nie było innego pisarza, który w ostatnich latach potrafiłby zagonić Polaków do pisania opowiadań lub sprawić, by zawrzała literacka debata. Autor „Bezpowrotnie utraconej leworęczności” ma wiele twarzy: pierwszego ironisty i prowokatora Rzeczypospolitej, kobieciarza, luteranina z Wisły, zagorzałego kibica piłki nożnej, alkoholika. Czasem próbuje mu się przyprawiać gęby, ale swój wizerunek Jerzy Pilch konsekwentnie wykreował sam. W swoim pisarstwie od zawsze czerpał z własnej biografii, ile jednak powiedział nam o sobie prawdy, a ile zataił?

Katarzyna Kubisiowska, krakowska dziennikarka od lat zaprzyjaźniona z Pilchem, podejmując się napisania biografii autora „Wielu demonów”, wykazała się godną podziwu odwagą. Raz, że branie na warsztat życiorysu osoby żyjącej z gruntu jest rzeczą ryzykowną, dwa, że Jerzy Pilch, jak każdy artysta i jako człowiek o szczególnej wrażliwości, miewa trudny charakter. Autorka „Pilcha w sensie ścisłym” tego nie ukrywa, tak jak i faktu, że podjęciu decyzji o napisaniu książki towarzyszyły wątpliwości.

Im zresztą bliżej końca, tym wątpliwości więcej, a początkowo ciepłe relacje między bohaterem biografii a jej autorką stawały się coraz bardziej napięte. Rzecz była chyba nieunikniona, bo Katarzyna Kubisiowska w obnażaniu Pilcha okazuje się bezkompromisowa. Dla czytelnika to dobrze. Dostajemy w ten sposób biografię wnikliwą, pełną kontrowersyjnych smaczków, w żadnym razie nie pisaną na kolanach. Imponuje ogrom pracy, jaki książce poświęciła autorka.

Tu nie ma miejsca na fuszerkę. Dziennikarka z pedanterią przestudiowała wszelkie archiwa rodzinne, przeprowadziła wiele osobistych rozmów z bliskimi pisarza, przyjaciółmi ze środowiska krakowskiego, byłymi partnerkami. Wielu rozmówców Katarzyny Kubisiowskiej otworzyło się, decydując się upublicznić wypowiedzi szczere, choć dla bohatera biografii zapewne bolesne. Może czasem tego aż za dużo? Może wywiady z byłymi partnerkami życiowymi Jerzego Pilcha nazbyt brutalnie rozprawiają się z mitem wielbiciela i konesera kobiet, jaki autor „Spisu cudzołożnic” wykreował na kartach swoich powieści?

Ty masz do opisania całe moje życie. Zostawiam ci baby i chlanie, w ogóle rób, jak tam chcesz, wtrącać się nie będę – miał powiedzieć pisarz, gdy dowiedział się o planach napisania jego biografii. Tyle że to, co w literaturze nabiera lekkości lub zostaje wzięte w cudzysłów, w zderzeniu z rzeczywistością traci urok. Pisarz z Wisły stworzył własny mit mężczyzny alkoholika, który pije, bo cierpi i cierpi, bo pije, ale to cierpienie czyni go szlachetniejszym.

Biografia Katarzyny Kubisiowskiej także w tym punkcie Pilchowy mit obala. Picie odarte z romantycznego rysu staje się przerażającą chorobą, nieustającym pasmem alkoholowych zatraceń i kacowego upodlenia, w całej jego fizjologiczno-cielesnej oprawie. Sporo też o małych i wielkich zdradach, zadawnionych zadrach i pretensjach, wyrażanych przez tych, którzy w Pilchu widzą twórcę stawiającego pisanie zawsze na pierwszym miejscu, nawet za cenę przyjaźni i lojalności.

Bezwzględne dążenie autorki „Pilcha w sensie ścisłym” do prawdy okazuje się dla czytelnika kłopotliwe. Z jednej strony trudno od tej książki się oderwać, tak wyrazistej i budzącej skrajne emocje biografii nie było może nawet od czasu „Non fiction. Kapuściński” Artura Domosławskiego. Z drugiej strony przychodzi myśl, że bohater jest wobec tej biografii zupełnie bezbronny. I cóż my poczniemy z tym obnażonym do ostatka Pilchem? Ratunku znów przyjdzie szukać w jego książkach.

Pilch w sensie ścisłym. Pierwsza biografia | Katarzyna Kubisiowska | Znak 2016