Tę świetną powieść dałoby się nazwać wariacją na temat filmu "Mystery Train” Jima Jarmuscha. Podobnie jak u mistrza niezależnego kina, tak i tu osią wydarzeń jest hotel, w którym splatają się losy głównych postaci. U szkockiej pisarki nosi on nazwę "Świat”, co oczywiście ma swoją wymowę. Już sam fakt umieszczenia akcji w takim miejscu narzuca powieściowej rzeczywistości określoną strukturę, a tym samym nabiera wartości symbolicznej - to reprezentacja świata, jaki mamy za oknem.

Smith opowiada historie sześciu kobiet. Różni je niemal wszystko - sytuacja społeczna, wiek, charakter. Jedna nawet nie żyje, co wcale nie przeszkadza jej relacjonować swojej historii. Właśnie ową martwą dziewczynę, Sarę, czyni pisarka centralną postacią opowieści - to wokół tajemnicy jej tragicznej śmierci zbudowana jest dramaturgia "Hotelu Świat”. Każda z bohaterek zostaje w jakiś sposób złączona ze sprawą Sary.

W gruncie rzeczy Ali Smith bierze na warsztat tematy zawsze obecne w wielkiej prozie: śmierć, miłość (szczególnie tę rozgrywająca się między kobietami), nieuchronność zdarzeń, przemijanie. Jak powszechnie wiadomo, wszystko, co ważne, zostało powiedziane już w czasach antycznych. Dziś nieszczęśni artyści mogą jedynie zmieniać kąt oświetlenia. I Smith właśnie to robi: pokazuje rzeczy znane z całkiem nowej strony, otwierając nas na rzeczywistość codzienną, najbliższą i - paradoksalnie - najbardziej dramatyczną.

Przypomina to koncepcję pisarską Virginii Woolf i nie można się oprzeć wrażeniu, że właśnie ta pisarka miała na Smith największy wpływ. "Hotel Świat” jest zbudowany podobnie jak "Fale” mistrzyni modernistycznej prozy - na zasadzie opowieści wielu postaci, które wirują gdzieś wokół siebie, przepływają obok, by czasem na siebie wpaść, co kończy się cudownym olśnieniem albo dramatem. Wszystkiemu towarzyszy żelazna nieuchronność upływającego czasu, jednak Smith nie odnosi go wyłącznie do sfery ludzkiej. Jej rejestr obejmuje wszystko, od ławicy małych rybek sunącej gdzieś na odległym kontynencie po niezrozumiałą tragedię nagłej śmierci Sary.

Podobnie jak w publikowanej już w Polsce książce Smith „Przypadkowa” – chronologicznie późniejszej od „Hotelu Świat” – autorka znów obok toczącej się na pierwszym planie historii, przemyca interesujący komentarz społeczny. Tam była mowa o wojnie w Iraku, tu o kwestii ubóstwa, rozwarstwienia społecznego, hierarchii czy nawet pornografii.

Ktokolwiek czytał „Przypadkową”, mógł się przekonać, na czym polega nowatorski język szkockiej pisarki. Jej narracja czasem bywa szalona, by wyrazić gorączkowy bieg myśli bohaterów, czasem pełna spokojnego piękna, często operuje skrótem, nawet onomatopeją, nie stroni od różnych wygibasów językowych i wulgaryzmów. Jest to język przefiltrowany przez współczesność, ale jak się okazuje - ów język wciąż potrafi wyrazić wszystko to, czym żyjemy od czasów zrzucenia małpiej skóry.

Hotel Świat

(Hotel World)

Ali Smith, przeł. Agnieszka Kalatos, Muza 2007