Dziennik Gazeta Prawana logo

Wrażliwość i wyobraźnia

2 czerwca 2008, 12:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jak czuje się pies, którego właściciele się rozstają? Dlaczego mucha chce przejść na wegetarianizm i gdzie znika urażony żółw? Bajki Mikołaja Łozińskiego to wzruszające miniatury mające siłę filozoficznych przypowieści.

Niewiele pamiętam z wczesnego dzieciństwa, ale jedno utkwiło mi w głowie - przeglądana z nabożną czcią książka"Brzechwa dzieciom", na której właściwie uczyłem się czytać. Bajki Brzechwy zapadły mi w pamięć jako urokliwe ramotki, pasujące do mojego prywatnego świata jak melonik z ilustracji Szancera do rzeczywistości wczesnych lat 80. Owszem, entuzjazmowałem się przygodami Lisa Witalisa, ale czułem podskórnie, że wolałbym czytać o jeździe na rowerze, mundialu czy śmierci mojego chomika. Tym bardziej zazdroszczę dzisiejszym kilkulatkom, że mogą sięgnąć po niezliczoną ilość książek, które współczesnym językiem opowiadają o tym, co jest rzeczywiście bliskie młodemu czytelnikowi.

Spośród setek książek dla dzieci"Bajki dla Idy" Mikołaja Łozińskiego wydają się pozycją szczególną, jako że autorowi"Reisefieber" udało się połączyć klasyczną formułę bajek zwierzęcych z tematami nie tylko współczesnymi, ale również poważnymi. Najczęściej bowiem próby zwrócenia uwagi dziecka na niełatwe problemy grzęzną w bełkotliwym psychologizowaniu i odstręczają mentorskim tonem. Lub odwrotnie - irytują natrętną błazenadą i zbędnymi infantylizmami.

Łoziński natomiast w pięciu krótkich opowieściach mówi o kwestiach wolności, odpowiedzialności, odwagi i umiejętności podejmowania ważnych decyzji w sposób tak naturalny i bezpretensjonalny, że nawet dorosły czytelnik łapie się na kibicowaniu bakterii w jej drodze ku lepszemu światu.

Ostatecznie jednak to książka dla maluchów, więc jej siłę oddziaływania sprawdziłem na siedmioletniej chrześnicy. Kiedy już zdążyła pozachwycać się rysunkami (świetne ilustracje Ewy Stiasny), co chwila wybuchała śmiechem podczas czytania bajki o muszce (by zaraz drżeć o los jej rodziców), wzruszała się losem żółwia Karola i niemal popłakała się nad historią o porzuconym psie. I cieszyła się, że wszystko skończyło się szczęśliwie. A przecież właśnie tego wymagamy od bajek, nieprawdaż?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj