Dziennik Gazeta Prawana logo

Mistrz Stephen King powraca do formy

6 czerwca 2009, 11:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mistrz Stephen King powraca do formy
Inne
Przez kilka ostatnich lat pisarz częściej rozczarowywał, niż zachwycał. Wydawało się, że czasy "Lśnienia" minęły bezpowrotnie. Na szczęście i niedawno wydana „Ręka mistrza” i najnowszy zbiór opowiadań - "Po zachodzie słońca" - dobitnie pokazują, że King pisarskie problemy ma za sobą.

p

Większość tekstów zamieszczonych w „Po zachodzie słońca” to rzeczy świeże, zaledwie kilka zostało wyciągniętych z przepastnego archiwum autora. Zbiór jest jednocześnie potwierdzeniem, że krótkie formy są specjalnością Kinga. Idealnie wyważone, nieprzeładowane wydarzeniami i postaciami (co jest, niestety, największym grzechem sporej części jego powieści), dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. King cały czas korzysta z ogranego i doskonale sprawdzonego zestawu pisarskich chwytów, ale równie chętnie jak przed laty bawi się literacką formą (inspirowane powieściami Arthura Machena i H.P. Lovecrafta szkatułkowe opowiadanie „N.”), szuka nowych rozwiązań, czasem zaskakuje poważną, nostalgiczną tonacją swoich tekstów. Rzecz jasna nie ma aspiracji, by w jednym szeregu stanąć z Johnem Updikiem czy Cormakiem McCarthym. Ale mimo dzielącej ich gatunkowej przepaści jego proza ma coraz więcej wspólnego z dziełami amerykańskich mistrzów.

Opowiadania Kinga daleko wykraczają bowiem poza granice horroru. Oczywiście pisarz wciąż chce przede wszystkim straszyć swoich czytelników, odwołuje się do tkwiących w nas atawistycznych lęków przed śmiercią, agresją, ciemnością. Ale chyba jeszcze silniej niż przed laty w jego opowiadaniach odbija się kondycja współczesnej Ameryki, poturbowanej przez wydarzenia z 11 września (to właśnie atak na WTC zainspirował bodaj najlepszy tekst antologii „Rzeczy, które po sobie zostawili”), niekończącą się wojnę z terroryzmem i strach przed zagładą (kapitalny „Dzień rozdania świadectw”). Jednak największą siłą prozy Kinga – choć mocno osadzonej w amerykańskiej kulturze i rzeczywistości – zawsze była jej uniwersalność. Pisarz cały czas wnika coraz głębiej i głębiej w naszą podświadomość, wyciąga z niej najbardziej ukryte – a czasami, jak w makabrycznie zabawnym „Bardzo trudnym położeniu”, również wstydliwe – lęki. I w tej wyprawie w mroki ludzkiej duszy nie ma żadnej taniej psychologii – King ponownie jawi się jako doskonały znawca ludzkiej psychiki. Może także dlatego, że literatura jest dla niego najlepszym sposobem na walkę z własnymi traumami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj