WĘDRÓWKA MURRIEGO
(Put' Murri)
Ilja Bojaszow
przeł. Ewa Skórska
Prószyński i S-ka 2009
ocena: 2
26 PLN
______________________________________________________________________________

Zwierzęta robią ostatnio zawrotną karierę w charakterze literackich bohaterów. Wystarczy przypomnieć choćby sprytnego szczura o bibliofilskich zapędach z powieści „Firmin” Sama Savage’a czy owczego detektywa ze „Sprawiedliwości owiec” Leonie Swann. Tym razem w powieści Rosjanina Ilji Bojaszowa „Wędrówka Murriego” poznajemy sprytnego, pochodzącego z bośniackiej wioski Mesić kocura, którego wybuch wojny domowej w Jugosławii wygnał z ciepłego domu w nieznane. Murri jest wyjątkowo wyrachowany. W pręgowanej głowie tylko mu mleko i przytulny kąt. To naczelna myśl przyświecająca jego wędrówce, podczas której poznajemy innych bohaterów odbywających swoje małe i większe podróże: szejka zwariowanego na punkcie podniebnych szaleństw niczym Howard Hughes, staruszkę Elzę wspomagającą samotnych, młodego Tybetańczyka czy studentkę podróżującą z kierowcą ciężarówki. Ale kolejne spotkania kociego bohatera nie mają większego związku z jego wędrówką. Wszystko na dodatek poprzetykane jest tanią filozofią, która miała w zamierzeniu przybliżyć czytelnikowi znaczenie i istotę podróży.

Ten zabieg sprawia, że mimo olbrzymich aspiracji książka Bojaszowa nieustannie balansuje na granicy kiczu. Banalne stwierdzenia w stylu „Na tym świecie jest tak wiele bezsensu, więc jak tu nie zazdrościć tym, którzy wiedzą dokąd iść”, trącą fałszywym sentymentalizmem. A przecież temat jugosłowiański i tułacza metafora ludzkiego losu są literackim samograjem. Rosyjski pisarz jednak nie umiał tego atutu wykorzystać.

Na próżno też szukać siły w prostocie jego stylu. Nieskomplikowanej konstrukcji fraz Bojaszowa niebezpiecznie blisko do Paula Coelha i jego „Alchemika”. „Wędrówka Murriego”, jawi się więc jako alegoryczna przypowieść o poszukiwaniu samego siebie i uniwersalnych życiowych prawd. O tym, że warto być sobą, że lęki ograniczają nasze pragnienia, a ich pokonanie otworzy nam drogę do innego, lepszego życia. Odrobina podrasowanej marketingowo hochsztaplerki i już literacką telenowelą (obowiązkowo opatrzoną pieczątką „Sztuka Wysoka”) zaczęły karmić się miliony czytelników na świecie. Tak było z „Alchemikiem”, ale Bojaszowowi raczej ogólnoświatowa sława nie grozi. Nawet w porównaniu z powieścią Coelha to literatura wtórna, miałka i pusta.

Co ciekawe, Bojaszow w 2007 roku dostał Rosyjską Nagrodę Literacką, choć w szranki stanął z takimi literackimi tuzami jak Ludmiła Ulitskaja (nominowana w tym roku do prestiżowej nagrody Bookera), Dmitrij Bykow (autor słynnej powieści „Ortografia”, którego twórczość porównuje się do Umberta Eco) czy kontrowersyjny Władimir Sorokin. Nagrodzenie „Wędrówki Murriego” wywołało sporą konsternację. I trudno się dziwić, bo to powieść w najlepszym przypadku przeciętna, która sporo obiecuje, nie dając wiele w zamian.