Dziennik.plKsiążki

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

Znany amerykański komiksiarz w Polsce

2009-09-18 | Ostatnia aktualizacja: 20:10 | Komentarze: 0 | skomentuj

W ciągu dekady Mike Carey stał się jednym z najbardziej zapracowanych scenarzystów komiksowych. "Carey to jeden z pół tuzina najlepszych twórców mainstreamowego komiksu" - napisał o nim Neil Gaiman. Nam Carey opowiedział o swojej najsłynniejszej serii "Lucyfer", dzieciństwie w Liverpoolu i przygodzie z filmem.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

„Mike Carey to jeden z pół tuzina najlepszych twórców mainstreamowego komiksu i cały czas się rozwija” - napisał we wstępie do pierwszego tomu serii „Lucyfer” Neil Gaiman. Wiedział, co mówi.

Dziś Carey jest jednym z najpopularniejszych scenarzystów amerykańskiego komiksu. „Lucyfer” przeszedł już do historii. Carey zakończył go po 75 odcinkach, zebranych później w 11 tomach (w Polsce ukazał się dopiero czwarty). Pisarz wcale nie spoczywa na laurach. Tworzy scenariusze do popularnego cyklu „X-Men”, prowadzi autorską serię „The Unwritten”, pisze kolejne tomy powieści o londyńskim egzorcyście Feliksie Castorze, a na dodatek planuje mocniej zaangażować się w pracę w przemyśle filmowym. Zaskakujące, że znajduje jeszcze czas, by podróżować po świecie i promować swoje dzieła. Do Polski przyjechał, by wziąć udział w Polconie, największym nad Wisłą konwencie miłośników fantastyki.



Piekło na ziemi

"Łatwo mi było wyobrazić sobie piekło, bo już w nim byłem" - mówi tajemniczo Carey. - "Dzieciństwo spędziłem w Liverpoolu, a mój ojciec, żeby utrzymać rodzinę, pracował na nocną zmianę w piekarni. Gdy go odwiedzałem, wydawała mi się najstraszniejszym miejscem na ziemi. Panował tam nieznośny upał, a ludzie pracowali jak otępiałe roboty. To dopiero było prawdziwe piekło…".

Carey nie buduje jednak własnego mitu jako autora naznaczonego przez traumę z młodości. "Dzieciństwo w Liverpoolu nauczyło mnie pokory, ale wcale nie sprawiło, że zająłem się komiksem" - mówi. Żeby uniknąć losu ojca, poszedł na studia, potem przez piętnaście lat pracował jako nauczyciel. - "Zawsze lubiłem komiksy, ale dopiero w latach 90. pomyślałem, że mógłbym zająć się nimi na serio".

W 1999 roku ruszyły prace nad nową serią „Lucyfer”. Żaden ze scenarzystów nie był nią zainteresowany, dopiero Carey podjął wyzwanie. Współpraca z Gaimanem na dobre otworzyła mu drzwi do komiksowej pierwszej ligi. "Neil nauczył mnie, czym może być komiks. To on pokazał mi, jak konstruować scenariusze, jego „Sandman” to jeden z najwybitniejszych komiksów, jakie kiedykolwiek się ukazały. Jestem szczęśliwy, że mogłem stać się częścią wykreowanego przez Gaimana świata".

Rozmawiał Jakub Demiańczuk
Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«