"Moja siostra, moja miłość"
(aka "My Sister, My Love")
Joyce Carol Oates
przeł. Katarzyna Karłowska
Wyd. Rebis 2009
Ocena 4/6


W ubiegłym roku głośna sprawa Josepha Fritzla wstrząsnęła opinią publiczną na tyle, że na jej temat wypowiedziała się sama Elfriede Jelinek. Zbrodnia dla noblistki stała się pretekstem, by po raz kolejny bezlitośnie uderzyć w austriackie społeczeństwo. Jelinek przekonywała, że potworność, do jakiej doszło w Amstetten, nie była wynikiem pojedynczej dewiacji, ale choroby całego społeczeństwa, u którego podstaw leżą patriarchat i uległość wobec władzy.

Do podobnego zabiegu ucieka się Joyce Carol Oates w wydanej właśnie u nas książce „Moja siostra, moja miłość”. Za punkt wyjścia do napisania powieści amerykańskiej pisarce posłużyła inna głośna zbrodnia, o której kilkanaście lat temu huczało w mediach. O ile czytelnikom w Europie sprawa jest mniej znana, w Stanach Zjednoczonych trudno znaleźć kogoś, kto nie słyszałby o zabójstwie sześcioletniej JonBenet Ramsey. Tajemnicze morderstwo dziecięcej miss piękności w 1996 roku wstrząsnęło Ameryką i wywołało tabloidową burzę. Na sprawie Ramsey niejeden początkujący dziennikarz zbudował karierę, nie wspominając nawet o rekordowej liczbie publikacji książkowych, jakie ukazały się na ten temat.

Dla pisarki fakty sprzed 13 lat stanowią jedynie szkielet, na którym buduje ona fikcyjną opowieść. Podobnie jak Jelinek Joyce Carol Oates od lat jest surową demaskatorką patologii, kryjących się za lukrowaną fasadą społecznych konwencji. Autorka „Blondynki” nieraz uderzała w amerykańską klasę średnią, ukazując życie zamożnych Amerykanów jako grę misternie utkanych pozorów. „Wszystkie dysfunkcyjne rodziny są do siebie podobne” – pisze Amerykanka, trawestując słowa Lwa Tołstoja. W optyce Oates dysfunkcja jest bowiem normą, a jej źródłem nieodmiennie okazuje się szaleńcza pogoń za sukcesem i fałszywie rozumianym szczęściem. To dlatego od odpowiedzi na pytanie, kto zabił i z jakich pobudek to zrobił, ważniejsza dla pisarki okazuje się obserwacja mikroświata, w którym doszło do tragedii.

Narratorem powieści jest 19-letni Skyler, brat zamordowanej dziewczynki, która w książce występuje jako Bliss Rampike. Młody bohater, narkoman, cierpiący od dziecka na wiele psychicznych zaburzeń, postanawia opowiedzieć historię siostry w 10. rocznicę jej śmierci. O ile jednak Skyler, skrycie obwiniający się za zabójstwo, nie potrafi odpowiedzieć, kto zamordował uwielbianą przez media dziewczynkę, o tyle Oates zdaje się wskazywać jednoznacznie – piekło Bliss zgotowali jej rodzice. Dla ogarniętej niezdrową ambicją matki dzieci stanowiły środek do osiągnięcia społecznego awansu, tak jak dla piastującego wysokie stanowisko ojca rodzina to terytorium, nad którym można sprawować absolutną władzę. Zainteresowanie tabloidów dla bohaterów było zaś oznaką społecznej akceptacji, dlatego paradoksalnie tragedia córki dla Rampike’ów może uchodzić za kolejny szczebel do osiągnięcia wymarzonego uznania.

Mimo dość sztampowego tematu Amerykance udało się uniknąć banału. To przede wszystkim zasługa konstrukcji powieści. Niezborna relacja chorego psychicznie bohatera momentami przeradza się w ckliwą opowieść wyjętą z brukowej prasy, kiedy indziej narrator niespodziewanie zyskuje autonomię, dopowiadając to, co pominął Skyler. Autorka tworzy w ten sposób mozaikę różnych punktów widzenia, a przedstawiony przez nią świat staje się wielowymiarowy. Bohaterowie Oates nie są końca źli. To tylko marionetki w groteskowym świecie pozorów.