Dziennik.plKsiążki

Czwartek, 24 maja 2012

Imieniny: Joanny, Marii, Zuzanny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 24°C

Wypowiedzi: 17
  • ~Piotr2010-09-03 23:10

    najważniejsze, że tyle osób czyta! To już sukces. A czy książka intelektualna czy nie? Kogo to obchodzi. Większość intelektualnego bełkotu jest zrozumiała tylko dla autora, znajomych i krytyków. Że tu nie najwyższe loty? Ale za to jak się czyta!!! Szkoda, że więcej nie będzie... Uwielbiam Gombrowicza, Marqueza ale nie deprecjonuję wartości Trylogii Larssona. Sto lat samotności wg Marlow to jest dopiero trudna książka. Prawda, ale jednocześnie jaka nudna czasami.

  • ~Mniszkowna2010-08-24 23:16

    Ksiazka jest potwornie plytka i nuuuudna ...nie moge zrozumiec komu moze sie podobac ale smaki sa rózne , tak to juz jest w zyciu.
    Orginal wcale nie jest napisany dobrym jezykiem, bardzo proste zdania i jak dla mnie infantylne, nie moglam sie zmusic do przeczytania 50 stron...

  • ~Marlow2010-08-20 18:31

    @Marcjan - co prawda, to prawda, Harry Potter to bardzo podobna sprawa. Zawsze miałem wrażenie, że to średniej klasy powieści dla dzieci, które (powieści, nie dzieci) za kilkanaście lat zostaną z ulgą zapomniane. Co do Marqueza - pewnie, że nie pasuje, ale wie Pan, może ktoś zainteresuje się co to takiego i zacznie czytać :)
    Pozdrowienia dla wszystkich!

  • ~MArcjanin2010-08-20 10:04

    Zastanawiam się czy tu nie działa "grubość książki" - jest się czym pochwalić przed ludźmi, taką cegłę się przeczytało - tyle stron - no, no... Bo to nie tylko chyba polega na skutecznym marketingu i modzie. To musi być coś więcej bo trociny sypią się już na początku pierwszego tomu.

    Wyjeżdżając na urlop zostawiłem przygotowane książki w domu, a skoro słyszałem dobre opinie o trylogii to gdy wpadła mi w ręce zacząłem czytać.
    Dobrnąłem do końcówki drugiego tomu i na kilkadziesiąt stron przed końcem (Ci co przeczytali mogą się domyśleć kiedy) odłożyłem książkę bo urlop mi się kończył a "poziom powieści" daleko przekroczył moją tolerancję..
    Czytam naprawdę dużo i bardzo różnych książek - zależnie od nastroju. Większość wspomnianych tu pozycje przynajmniej "rozgrzebałem" (Mankel), "Stu lat samotności" lepiej tu nie mieszać to "zupełnie inna bajka" i zupełnie inny typ rozrywki. Więc nawet na przykład się nie bardzo nadaje - równie dobrze można by porównywać do Lema, Viana czy Hemingway'a.
    Bardziej na miejscu wydaje mi się porównanie do zwykłych czytadełek (nich mi autorzy wybaczą ale nie pamiętam nazwisk ale to było takie wakacyjne czytanie) gdzie akcja jest bardziej spójna a postacie bardziej krwiste.

    Napisałem swojego pierwszego posta bo zdumiewa mnie powstawanie takich fenomenów.
    Podobnym cudem (i kto wie czy to nie również przez "grubość") był dla mnie Harry Potter, tam też o dziwo dorośli zaczytywali się powieścią dla dzieci.

  • ~Marlow2010-08-19 19:47

    @ja - Harold Bloom napisał o "Stu latach": "every page is rammed full of life beyond the capacity of any single reader to absorb". Rozumiem, że Pana/Pani możliwości absorbcji są większe niż sądził Bloom. Podziwiam i zazdroszczę!
    @ups - "The Girl With The Dragon Tatoo" (ponad dwie godziny życia, których nikt mi nie odda...) to część pierwsza,drugą będzie "The Girl Who Played With The Fire".

  • ~ups2010-08-19 18:04

    ---W przyszłym roku w kinach pojawić się ma ekranizacja pierwszej części trylogii „Millennium” zatytułowana „The Girl with the Dragon Tatoo”---
    To tytuł drugiej części... poprawcie to bo wstyd!

  • ~ja2010-08-19 10:32

    sto lat samotnosci trudna lektura? a to ci!

  • ~Marlow2010-08-19 05:36

    @ Marcjanin, wie Pan, szkoda nawet dyskutować, jeśli ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, że lektura Larssona mogłaby być za trudna, to nie ma o czym rozmawiać.
    @ Marta, Szanowna Pani, zachowajmy jakieś proporcje, trudna lektura to np, Sto lat samotności. Cykl Larssona to literatura popularna. Wypowiadam się jedynie o pierwszej części, na pozostałe szkoda mi czasu. Książka ma chaotyczną fabułę, opartą na bezsensownych założeniach, portrety psychologiczne postaci są po prostu żałosne (zgroza, zgroza nad wszelkie pojęcie...)zagadka kryminalna jest w pełni rozwiązana już w połowie, przez resztę czasu pozostaje nam zastanawiać się, kiedy to się wreszcie skończy. Przypuszczam, że oryginał musiał być napisany naprawdę dobrym językiem, w przeciwnym razie trudno znaleźć wytłumaczenie popularności owego dzieła.
    Jest taki dobry test kryminału: czy gdybyś zgubił książkę w połowie, szukałbyś drugiego egzemplarza, żeby dokończyć? W wypadku Larssona ja bym nie szukał.
    @P77 - nie, zdecydowanie NIE warto.

  • ~Ciemniak2010-08-18 15:06

    Pani Marto,
    naprawdę inteligentni ludzie to czytają Palikota, co za głębia intelektu. A kto nie rozumie ten głąb.

  • ~Adam'sky2010-08-18 08:08

    miałem nic nie pisać w tym temacie, ale...no nie da się, sam przeczytałem z wielkim zainteresowaniem...fakt, to inna książka, inna narracja, inni bohaterowie, ale... ludzie to pisane jest przez skandynawa i o skandynawach... to jest całkiem inny sposób myślenia i przedstawiania otaczającego ich świata...mają inne wartości i na czym innym im w życiu zależy... W kwestii kryminału gorąco polecam. Dla porównania czytałem kryminały Camilli Lackberg i Henninga Mankela czyli słynne "Wallandery" (sorki za literówki w nazwiskach)... jednak Millenium...cóż... dobrze to napisał Marcin Meller...szkoda, że ten autor już nic nie napisze... ja przyznam, że ...pod koniec 3tomu intuicyjnie zwalniałem i zwalniałem... wiedząc, że będzie to koniec przygody z tą książką i tym autorem... POLECAM RAZ JESZCZE i zachęcam do kryminałów Camilli... są bardzo wciągające... miłej lektury...

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane

Najnowsze wideo

    Kliknij i zagraj! W super gry na Dziennik.pl!

    Najczęściej komentowane

    «