Z nagrody przestają być dumni także sztokholmczycy, którzy wstrzymali budowę Centrum Nobla. W stolicy Szwecji przed ogłoszeniem tegorocznych laureatów Nagrody Nobla zawisły afisze z napisem "Nobel Calling", przypominające, że miasto znów skupi na sobie uwagę świata. W tym roku będzie jednak skromniej, gdyż nie poznamy laureata tej nagrody w dziedzinie literatury. "Zaufanie do nas jest zbyt niskie" - tłumaczył na początku maja Anders Olsson, p.o. sekretarza Akademii Szwedzkiej, która przyznaje nagrodę.

Decyzja Akademii Szwedzkiej jest uważana za historyczną. W tym roku literacki laur nie zostanie przyznany po raz pierwszy od 75 lat. Poprzednio stało się tak w latach 1940-1943 oraz 1935, 1918 i 1914.

Z liczącej pierwotnie 18 członków Akademii Szwedzkiej pozostało w niej już tylko 10 osób. W gremium zaczęło brakować literaturoznawców, a większość członków to językoznawcy.

Masowe odejścia mają związek ze skandalem, jaki wybuchł jesienią 2017 roku, gdy francusko-szwedzki fotografik i reżyser Jean-Claude Arnault, mąż członkini Akademii Katariny Frostenson, został oskarżony o gwałty oraz o to, że był źródłem przecieków o laureatach literackiego Nobla.

18 kobiet oskarżyło go o wykorzystywanie seksualne. Pięć z nich zdecydowało się złożyć doniesienie na policję z oskarżeniem o gwałt. Arnault przebywa obecnie w areszcie, czekając na wyrok. Nie przyznaje się do winy.

Z dochodzenia wszczętego na zlecenie byłej sekretarz Akademii Szwedzkiej Sary Danius wynika, że mąż Frostenson był źródłem przecieku o Nagrodzie Nobla dla Wisławy Szymborskiej (1996), Elfriede Jelinek (2004), Harolda Pintera (2005), Jean-Marie Gustave'a Le Clezio (2008), Patricka Modiano (2014), Swietłany Aleksijewicz (2015) oraz Boba Dylana (2016).

Śledztwo wykazało też, że w Akademii dochodziło do konfliktu interesów podczas podejmowania decyzji o hojnych dotacjach. Arnault prowadził klub kulturalny, na którego działalność otrzymywał pieniądze właśnie z Akademii.

Akademia Szwedzka chce przyznać w 2019 roku dwie literackie Nagrody Nobla, w tym jedną za 2018 rok. Według Carla-Henrika Heldina, dyrektora Fundacji Noblowskiej, która realizuje testament Alfreda Nobla, stanie się tak pod warunkiem, że Akademia upora się ze swoimi problemami. Mimo upływu kilku miesięcy gremium to jest jednak nadal wewnętrznie skłócone i nie uzupełniło swojego składu, mimo że specjalnie w tym celu status Akademii zmienił król Szwecji Karol XVI Gustaw. W Fundacji Noblowskiej zaczęto nawet myśleć o powierzeniu zadania wyboru laureatów literackiego Nobla innej instytucji. Według krytyka Mattiasa Berga ze szwedzkiego radia uzdrowienie jest trudne, gdyż "można odnieść wrażenie, że z Akademii dobrowolnie odeszli uczciwi, a pozostali uwikłani w sprawę Arnaulta".

Prestiż literackiej Nagrody Nobla może zostać osłabiony przez utworzenie Nowej Akademii, powołanej przez grupę ludzi kultury, aby przyznać "alternatywnego Nobla". Jej laureat ma zostać ogłoszony 12 października. Nowa Akademia nie ma zgody Fundacji Noblowskiej, więc wyróżnienie, które przyzna, nie jest formalnie Nagrodą Nobla.

W ostatnich latach nie najlepiej działo się także w szpitalu Instytutu Karolinska - słynnego ośrodka naukowego, którego komitet przyznaje Nagrodę Nobla z medycyny. W 2016 roku wybuchł skandal, gdy media ujawniły, że pracujący w Instytucie i uznawany za wybitnego specjalistę włoski chirurg Paolo Macchiarini jest oszustem. Na swoje eksperymenty na pacjentach szwedzkiego szpitala, którym wszczepiał sztuczną tchawicę, powodując ich śmierć, nie miał pozwolenia od komisji etycznej. Jego badania okazały się sfałszowane, a CV pseudonaukowca pełne było nieprawdziwych informacji (twierdził m.in., że był lekarzem papieża). Zamieszany w sprawę rektor Instytutu Anders Hamsten zasiadał w komitecie noblowskim.

Wiele nieprawidłowości wykryto także podczas budowy nowego szpitala Instytutu Karolinska. Miała to być najnowocześniejsza placówka na świecie, a przez sposób, w jaki skonstruowana została umowa partnerstwa publiczno-prywatnego, stała się symbolem najdroższej inwestycji w szwedzkiej służbie zdrowia. Zamiast 14 mld koron koszt przedsięwzięcia opiewa obecnie na 61 mld koron i może jeszcze wzrosnąć. Budowa jest opóźniona, a wiele technicznych rozwiązań nie działa jak powinno, co przyczyniło się nawet do śmierci pacjentów. Sprawa nowego szpitala jest badana przez powołaną przez rząd komisję.

Dla mieszkańców Sztokholmu Nagroda Nobla to także walka z planowaną budową Centrum Nobla (poprzednia nazwa: Centrum Nagrody Nobla) na wyspie Blasieholmen. Nowoczesny budynek, w którym odbywać mają się uroczystości noblowskie, ma powstać w centrum miasta obok Muzeum Narodowego i zdaniem wielu zepsuje zabytkowy krajobraz tego miejsca. Realizacja tego projektu miała ruszyć już w 2016 roku, jednak na skutek protestów, w tym odwołań w kolejnych instancjach sądów administracyjnych, wciąż jest w fazie planów.

W 2017 roku Fundacja Noblowska, aby zwiększyć atrakcyjność Nagrody Nobla, po ustabilizowaniu swoich finansów nadszarpniętych kryzysem finansowym z 2008 roku podjęła decyzję o podwyższeniu jej wartości pieniężnej z 8 mln koron do 9 mln koron.

Ze Sztokholmu Daniel Zyśk/PAP