Dziennik.plKultura

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Roztańczony portret Kurta Weilla

2009-11-24 | Ostatnia aktualizacja: 20:47 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Kurt Weill" to propozycja skierowana nie tylko do koneserów tańca. Krzysztof Pastor stworzył wielowarstwową opowieść o życiu niemieckiego kompozytora. Szkoda tylko, że artyści Opery Narodowej nie do końca sprostali temu zadaniu.

Pogoda

POLSKA

Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Najmniejszych wątpliwości nie budziły te składniki spektaklu, nad którymi dyrektor Polskiego Baletu Narodowego miał pełną kontrolę i które niemal bez modyfikacji importowane zostały z oryginalnego holenderskiego przedstawienia. A więc przede wszystkim scenariusz muzyczny, który, choć stanowił prowokacyjnie kontrastowy kolaż fragmentów muzyki Weilla, zyskał walor samodzielnego, elektryzującego dramatu.

Problemy pojawiły się na etapie wykonania. Po pierwsze operowa orkiestra całkiem dobrze wypadała w "poważnych", nawet awangardowych utworach Weilla, kalecząc jednocześnie popularne songi kompozytora. Męczyła w nich symfoniczna ociężałość, przeszkadzał brak dobrej komunikacji ze śpiewakami; drażnił całkowity brak poczucia swingu. Trudno oczywiście wymagać od powołanego do gry "na miarę" zespołu, by nagle zyskał rytmiczną elastyczność, choćby na poziomie amerykańskich orkiestr rozrywkowych. Ale tylko brakiem wyobraźni tłumaczyć można pomysł zatrudnienia w spektaklu klasycznych śpiewaków. Bodaj tylko Małgorzata Walewska odnalazła w sobie odrobinę kabaretowego luzu , ale i tak dekadencka "Alabama Song" przypominała w jej interpretacji arię miłosną.

Mniejszy rozdźwięk między ideą a rzeczywistością dał o sobie znać w choreograficznej warstwie przedstawienia. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Krzysztof Pastor zdołał w ciągu zaledwie pół roku tchnąć w warszawski zespół zupełnie nowego ducha. We wszystkich kreacjach tanecznych wątpliwości nie budziły rzetelność i zaangażowanie. O tym, że w dziedzinie scenicznej pewności, charyzmy i ekspresji wiele jest jeszcze do nadrobienia, uświadomił gościnny występ międzynarodowej gwiazdy Rubiego Pronka.

Choreografia Pastora cieszyła perfekcyjnym wyważeniem między "pantomimiczną" dosłownością a mętnym symbolizmem. Bez problemu zidentyfikować można było sceny ilustrujące chaos Berlina epoki Wielkiego Kryzysu albo skandalizujący związek Weilla z Lotte Lenyą. Sens wielu fragmentów spektaklu wyłaniał się jednak dopiero w konfrontacji tańca z bardziej jednoznacznymi projekcjami dawnych kronik, filmów oraz reprodukcji prac plastycznych, ze smakiem, erudycją i wyobraźnią skomponowanymi przez samego Pastora.

Michał Mendyk
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zaufaj ekspertom i
schudnij skutecznie.

Najczęściej komentowane

«