Dziennik.plKultura

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Oto przed wami nowa Balladyna

2009-12-11 | Ostatnia aktualizacja: 21:00 | Komentarze: 0 | skomentuj

Już podczas studiów w warszawskiej Akademii Teatralnej trafiła do zespołu Narodowego. Debiutowała u Lassalle’a w "Umowie", zagrała w "Marat/Sade" Kleczewskiej. Przed Wiktorią Gorodeckają – "Balladyna". Premiera 11 grudnia.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Gorodeckaja to nie polskie nazwisko. Skąd pochodzisz?
Wiktoria Gorodeckaja: Urodziłam się na Litwie, w miasteczku Poniewież, 120 km od Wilna. Po maturze przyjechałam do Polski do mamy. Zostałam. Poczułam, że chce zacząć na nowo. Pierwszy rok był straszny, bo nie umiałam słowa po polsku. Znam litewski i rosyjski, bo pochodzę z mieszanej rodziny. Moja babcia była Rosjanką, którą Niemcy podczas wojny przywieźli na Litwę do pracy. Na podwórku mówiło się po litewsku, w domu po rosyjsku.

Nie masz zatem polskich korzeni?
Nie mam. Aktorskich też nie. W moim miasteczku był teatr, ale nigdy w nim nie byłam. W rodzinie nikt mnie też aktorstwem nie zaraził. Kiedy tu przyjechałam, ojczym zapytał, co potrafię robić. Powiedziałam, że umiem tańczyć, śpiewać, trochę recytować. Znalazł szkołę państwa Machulskich. Żeby się tam dostać, nauczyłam się polskich tekstów na pamięć, nie znając znaczenia niektórych słów. W trakcie nauki, poczułam, że chcę więcej.

Świetnie mówisz po polsku, nie słychać wschodniego akcentu…
Bo tu uczyłam się wszystkiego od początku – i od razu poprawnie. Nie umiem nawet niepoprawnie akcentować. Na początku wstydziłam się, że jestem ze Wschodu. Czasami jednak akcent wychodzi mi na scenie, kiedy „jestem w emocji” lub kiedy świeży tekst nie leży mi w gębie.

Rozmawiała Agnieszka Michalak
Źródło: Dziennik.pl
12345następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«