Oto przed wami nowa Balladyna
Już podczas studiów w warszawskiej Akademii Teatralnej trafiła do zespołu Narodowego. Debiutowała u Lassalle’a w "Umowie", zagrała w "Marat/Sade" Kleczewskiej. Przed Wiktorią Gorodeckają – "Balladyna". Premiera 11 grudnia.
- Cienki sok z malin "Balladyny"
- "Balladyna" w Nowym Jorku to pomyłka
- Zobacz, jak Balladyna podbija Nowy Jork
- Faye Dunaway nad Bałtykiem
- Monika Krzywkowska: Teatr to terapia
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gorodeckaja to nie polskie nazwisko. Skąd pochodzisz?
Wiktoria Gorodeckaja: Urodziłam się na Litwie, w miasteczku Poniewież, 120 km od Wilna. Po maturze przyjechałam do Polski do mamy. Zostałam. Poczułam, że chce zacząć na nowo. Pierwszy
rok był straszny, bo nie umiałam słowa po polsku. Znam litewski i rosyjski, bo pochodzę z mieszanej rodziny. Moja babcia była Rosjanką, którą Niemcy podczas wojny przywieźli na Litwę do
pracy. Na podwórku mówiło się po litewsku, w domu po rosyjsku.
Nie masz zatem polskich korzeni?
Nie mam. Aktorskich też nie. W moim miasteczku był teatr, ale nigdy w nim nie byłam. W rodzinie nikt mnie też aktorstwem nie zaraził. Kiedy tu przyjechałam, ojczym zapytał, co potrafię
robić. Powiedziałam, że umiem tańczyć, śpiewać, trochę recytować. Znalazł szkołę państwa Machulskich. Żeby się tam dostać, nauczyłam się polskich tekstów na pamięć, nie znając
znaczenia niektórych słów. W trakcie nauki, poczułam, że chcę więcej.
Świetnie mówisz po polsku, nie słychać wschodniego akcentu…
Bo tu uczyłam się wszystkiego od początku – i od razu poprawnie. Nie umiem nawet niepoprawnie akcentować. Na początku wstydziłam się, że jestem ze Wschodu. Czasami jednak akcent
wychodzi mi na scenie, kiedy „jestem w emocji” lub kiedy świeży tekst nie leży mi w gębie.























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!