Dziennik.plKultura

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

"Trip 71" jak cień Huntera S. Thompsona

2010-01-17 | Ostatnia aktualizacja: 21:19 | Komentarze: 0 | skomentuj
"Trip 71" jak cień Huntera S. Thompsona

"Trip 71" jak cień Huntera S. Thompsona / Inne

W długo oczekiwanym przedstawieniu Studia Koło "Trip 71" jego autor Igor Gorzkowski wysyła do widzów paradoksalny jak na specyfikę teatru komunikat: zamiast oglądać spektakl, idźcie do kina! Sztuka pozostaje raczej szkicem godnym rozwinięcia niż równoprawną słynnemu filmowemu odpowiednikowi adaptacją zapisków kronikarza lat 70.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Trip 71"
Hunter S.Thompson
Reżyseria Igor Gorzkowski
Studio Teatralne Koło w Warszawie
Premiera 7 stycznia
Ocena: 3/6



Na początku musiała być fascynacja prozą Huntera S. Thompsona i scenariuszem Terry’ego Gilliama, potem niepewność. Jak poprowadzić spektakl, czy konkurować z głośnym filmem, czy też dokonać własnej wariacji wokół powieści amerykańskiego kronikarza lat 70.? Trudno osądzić, jaką drogę Gorzkowski ostatecznie wybrał, ale z pewnością nie zaryzykował na miarę swoich możliwości. Dla kogoś, kto widział „Las Vegas Parano”, najnowszy spektakl Studia Koło może być już tylko scenicznym przeniesieniem wiążących scen z filmu.

Jeżeli zaś ktoś widzi tę historię po raz pierwszy, zyskuje niewiele więcej. Bo „Trip 71” pozostaje raczej szkicem godnym rozwinięcia: zadziwiające, dlaczego zabrakło Gorzkowskiemu pomysłu na rozpęd tej opowieści. Właściwie brakuje tu motywacji, bo Duke (Sławomir Grzymkowski) i Gonzo (Wiktor Korzeniewski) na początku dokonują retrospekcji własnych przygód, ale już za moment są uczestnikami zdarzeń w narkotycznym amoku. 
I trudno przekonać kogokolwiek, dlaczego tak się dzieje.

Jeśli odnosić tę gonitwę do poszukiwań american dream jak u Huntera i Gilliama, osadzamy ten spektakl w kontekście, który u twórcy Koła nie znajduje żadnego oparcia, tak by móc dyskutować o zatraceniu się we współczesnym świecie, obłędzie konsumpcji, sferze tu i teraz. Inne sposoby „podpięcia” bohaterów do jakiejś opowieści wydają się pretensjonalne. Być może to manifest młodości w ciekawych czasach, ale bez tła teraźniejszości? Choć na scenie chwilami wiele się dzieje. Znakomity jest moment, gdy Duke i Gonzo próbują się poruszać po uciekającej podłodze, którą imitują prostopadłe linie rzucane z projektorów. Gorzkowski przez moment opanowuje całą przestrzeń sceny, pochłania widza, umieszczając w głowach postaci.

Przemysław Skrzydelski
Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«