Dom nienawiści
"Wassa Żeleznowa" Gorkiego w reżyserii debiutanta Waldemara Raźniaka ma kilka niezłych scen, świetny epizod Jerzego Treli. Całość jednak zamiast przerażać, śmieszy.
- Pierwotna, dzika energia "Merlina"
- Podobno jestem specjalistą od świrów
- Trela: Szekspir to nie był głupi facet
- Joanna Kulig: Ja mam "niewyparzoną gębę"?
- Drugi teatr Jandy rozpoczyna działalność
- Preisner: Nowej epoki już nie zrozumiem
- Janda otworzy Och-Teatr w styczniu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dobra wiadomość jest taka, że Warszawa zyskała nowy teatr. Najciekawszy w nim jest układ scena - widownia. Podest do gry znajduje się na środku sali, po obu stronach umieszczono fotele dla widzów. Taka aranżacja będzie mieć dla realizowanych tu spektakli znaczenie podstawowe. Wymusza bowiem na aktorach inny rodzaj ekspresji. Są jak na widelcu, bez oparcia w realistycznej scenografii. Dominować musi umowność, teatr zostaje obnażony, jego reguły zakomunikowane publiczności na starcie. Nie znam w stolicy podobnego teatralnego miejsca. Och-Teatr to wyzwanie.
Alternatywa dla Polonii
Druga wiadomość jest gorsza. Rozumiem, że za decyzją Krystyny Jandy, by nową scenę inaugurować rzadko grywanym dramatem, stoi potrzeba odróżnienia Och-Teatru od zadomowionej już w warszawskim pejzażu Polonii. W Polonii zostanie klasyka, na Ochocie ma być odważniej, ostrzej, mocniej. Utwór Gorkiego wyznacza symbolicznie profil nowego teatru. Na dzień dobry zostajemy zaproszeni do piekła. Próżno odnaleźć tu choćby jedną jaśniejszą barwę. Wassa Żeleznowa staje się ikoną tego świata. Twardą ręką trzyma dom, rodzinę i firmę. Dawno straciła złudzenia. Wie, że otaczają ją wilki w ludzkiej skórze. Dostosowuje się więc do ich reguł. A to usprawiedliwia każde zło. W adaptacji Jandy oraz interpretacji reżysera Waldemara Raźniaka wszystko staje się oczywiste po pięciu minutach. Janda gra Wassę na jednej monotonnej nucie. Jej bohaterka ma być, jak się zdaje, matką wszystkich matek, a jednocześnie symbolem Rosji. Dlatego pewnie nie zdejmuje ciężkiego płaszcza ani gigantycznej czapy. Mówi matowym głosem, z rzadka przechodzącym w krzyk. Ma w sobie brutalność i tylko w ostatniej scenie znać, że gotowa jest błagać o miłość. Niezła to rola, jednak brakuje jej zmienności.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!