Poruszający spektakl Michaela Marmarinosa
"Akropolis. Rekonstrukcja" w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu to jeden z najbardziej oryginalnych projektów pokazywanych obecnie na polskich scenach. Patronują mu do społu Wyspiański i Grotowski. Reszta płynących ze spektaklu Michaela Marmarinosa wniosków już nie jest oczywista.
- Dom nienawiści
- Lipińska: Nie mam w sobie nic z outsidera
- Podobno jestem specjalistą od świrów
- Pierwotna, dzika energia "Merlina"
- Trela: Szekspir to nie był głupi facet
- "Trip 71" jak cień Huntera S. Thompsona
- Joanna Kulig: Ja mam "niewyparzoną gębę"?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rekonstrukcja wydaje się hasłem pułapką. Podczas ubiegłorocznego Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku oglądałem głośnego "Hamleta" The Wooster Group. Nowojorczycy pod reżyserską batutą Elizabeth LeCompte postanowili odtworzyć arcytragedię w kształcie, jaki przed laty zaproponował w filmowym zapisie John Gielgud. Skończyło się nie na pełnoprawnym przedstawieniu, ale na imitacji przedstawienia.
Na ekranach widzieliśmy Richarda Burtona w roli księcia Danii, przed nimi aktora nie do końca udolnie naśladującego jego gesty. Chociaż pisano potem o tym przeżartym nowoczesną techniką widowisku, że to teatr nowej ery, do dziś nie mogę pozbyć się wrażenia, że ufundowany na pysze twórców seans The Wooster Group był w istocie najlepszym przykładem tego, jak teatr brnie w ślepą uliczkę.
Wyspiański reaktywacja
Michael Marmarinos we Wrocławskim Teatrze Współczesnym nie powtarza błędu Amerykanów. Jego przedstawienie bazuje co prawda na dziełach Stanisława Wyspiańskiego i Jerzego Grotowskiego, ale nie jest ich odwzorowaniem.
Przeciwnie, dramat autora "Wyzwolenia" oraz inscenizacja polskiego wizjonera stanowią tylko punkt wyjścia dla autorskiej wypowiedzi. Grecki reżyser wyrzeka się przy tym mentorskiego tonu. Jego "Rekonstrukcja" nie proponuje jedynie słusznej drogi reinterpretacji klasycznej literatury i mitycznego już spektaklu. Jest rozpisaną na głosy próbą, utrwaleniem pracy laboratoryjnej, z założenia obarczonej ryzykiem błędu. Żaden z realizatorów wrocławskiego spektaklu nie formułuje tu prawd objawionych, woli ograniczyć się do stawiania pytań. W tej sferze zresztą też nie będzie patosu ani szerokich, a efektownych gestów.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!