Podobno jestem specjalistą od świrów
Krzysztofa Franieczka oglądamy właśnie w adaptacji "Kto się boi Wirginii Woolf" Edwarda Albeego - sztuce "Showtime" warszawskiego Teatru Praga. Nam aktor opowiedział, jak połączyć występy w reklamach z ambitnymi projektami na scenach niezależnych.
- Teatralna "Moda na sukces", odcinek 2010
- Dom nienawiści
- PO zakaże reklam cukierków
- Trela: Szekspir to nie był głupi facet
- "Trip 71" jak cień Huntera S. Thompsona
- Poruszający spektakl Michaela Marmarinosa
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wyjechałeś z kraju tuż przed 1989 rokiem. Na 10 lat zniknąłeś z polskiego teatru, filmu. Wróciłeś do nowej rzeczywistości. Po co?
Krzysztof Franieczek: Skłamałbym, gdybym powiedział, że wróciłem do teatru.
Trudno w to uwierzyć… Po powrocie przecież zagrałeś i nadal grasz w ambitnych projektach na najważniejszych polskich scenach niezależnych. Teatr Konsekwentny, Wytwórnia,
Academia…
Bo z czasem moje myślenie się zmieniło.
Ale to nie są projekty, które dadzą aktorowi wielkie pieniądze, nie mówiąc o popularności.
Nie potrzebuję oklasków, zachwytu, popularności. Powiem więcej – kiedy aktor chce
się podobać, chce być atrakcyjny, przestaje być aktorem. Dla mnie ten zawód to osobista, autentyczna wypowiedź człowieka, czyli mnie – Franieczka. A taką możliwość mogę
znaleźć w niezależnych teatrach. Teatr Academia Romana Woźniaka, który istnieje w zaułku warszawskiej Pragi, z maleńką widownią, jest dla mnie ewenementem na skalę światową. Inspiracją
jest malarstwo, zdjęcia artystyczne, a słowo prawie na scenie nie istnieje; spektakl oparty jest bowiem na wycyzelowanym ruchu, geście, perfekcyjnej kompozycji obrazów. Przy ostatniej premierze
bazą do pracy były zdjęcia wybitnego fotografa amerykańskiego Irvinga Penna, podobnie było wcześniej, kiedy wyszliśmy od obrazu Edwarda Hoppera. Takiego teatru nie robi się dla pieniędzy czy
sławy, ale z pasji, z porozumienia wrażliwości. Dla mnie jest on miejscem, w którym można poszukiwać odpowiedzi na wszystkie fundamentalne pytania – kto to jest człowiek, na co go
stać, kto to jest Bóg, co znaczy śmierć, przemijanie, miłość. Ale żeby to się stało, jest potrzebne porozumienie – porozumienie nie tylko na temat tego, jak pracujemy, ale
porozumienie w światopoglądzie.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!