Reżyserowanie własnej sztuki to wyzwanie
"Reżyserowanie własnej sztuki to nie luksus, a raczej wyzwanie pod tytułem: Naucz się dostrzegać winę w samym sobie" - wyznał nam Maciej Wojtyszko, który w krakowskim Teatrze Słowackiego reżyseruję własną sztukę "O rozkoszy". Premiera spektaklu 31 stycznia.
- Monika Węgiel: Chcę śpiewać i już
- Oto przed wami nowa Balladyna
- "Mam dość artystycznego niechlujstwa"
- Blady cień "Balladyny" w Teatrze Narodowym
- Małecki - teatralny buntownik z wyboru
- Cienki sok z malin "Balladyny"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od ponad 30 lat pisze pan dla teatru. Czy istnieje przepis na dobry dramat?
Maciej Wojtyszko: Wydaje mi się, że nie. Idzie o to, żeby sztuka była spójna i atrakcyjna dla widza. Najlepiej, żeby zdarzyły się w niej rzeczy nieoczekiwane.
Jest pan reżyserem swoich sztuk. Zdarzyło się panu poprawić własny tekst?
Oczywiście. Reżyser powinien być przeciwnikiem autora. Dlatego zdarza mi się korygować własne teksty pod wpływem aktorów lub sytuacji. Reżyserowanie własnej sztuki to nie luksus, a raczej wyzwanie pod tytułem: Naucz się dostrzegać winę w samym sobie.
Reżyserując własne teksty, ma pan do nich dystans?
Staram się nie reżyserować natychmiast po napisaniu. Próbuję choć trochę zapomnieć, co wymyśliłem. Czasem się to udaje. Ale do tego trzeba odnaleźć w sobie odwagę i krytyczny stosunek do tekstu.
W pana sztukach pojawiają się przede wszystkim postaci historyczne, np. Katarzyna II, Bułhakow, Bałucki, Petrarka. Dlaczego akurat o nich pan pisze?
Najbardziej interesuje mnie spotkanie tych postaci. Zdarzają się takie spotkania, które stanowią kroplę wody, w której przegląda się ocean. Kiedy spotykają się Petrarka i Boccaccio, zderza się twórca idealnej poezji miłosnej z prowokatorem i erotomanem. Jak spotyka się Piłsudski z Wyspiańskim („Chryje z Polską”) to jest to zderzenie polityka, praktyka z umęczonym i chorym poetą. Rossini i Wagner („Grzechy starości”) – spotkanie określonych postaw w sztuce. Do tych wszystkich spotkań doszło. Podobnie jak do spotkania Katarzyny II i Diderota. Moje pokolenie było wychowane w przekonaniu, że to polityka i ekonomia kształtują świat. A przecież historia muzyki potoczyłaby się inaczej, gdyby np. Wagner i Rossini częściej ze sobą rozmawiali. Oczywiście nie mam zamiaru prowadzić lekcji historii, podczas których mówię: „czy wiecie, że Mickiewicz miał dwie żony”... A miał przez 10 lat dwie partnerki w jednym domu (opisuję to w sztuce „Epilog”). Nie chodzi o to, że autor „Dziadów” przeżył dramat osobisty, ale że „szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie”. Widać w tym wstrząsającą bezradność naszego narodu w sytuacji, w której jesteśmy przegrani.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!