Monika Węgiel: Chcę śpiewać i już
"Piaf była osobą strasznie zagubioną, samotną. Do tego rozwibrowaną wewnętrznie, przeżywającą skrajne emocje. Bywała też często nieprzyjemna, awanturnicza" - mówi Monika Węgiel. Aktorka opowiedziała nam o swojej roli w spektaklu "Edith i Marlene" Teatru Nowego w Słupsku.
- Teatralna "Moda na sukces", odcinek 2010
- Prawdziwe piekło Ingmara Bergmana
- Reżyserowanie własnej sztuki to wyzwanie
- Wspaniały "Przypadek Iwana Iljicza"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak pracowałaś nad rolą Edith Piaf?
Monika Węgiel: Czytałam jej biografię, oglądałam wywiady, których udzielała, obserwowałam, jak się rusza, jak mówi. Piaf miała bardzo charakterystyczną gestykulację, sposób
poruszania. Chodziła jak facet, wiecznie lekko przygarbiona jakby niosła trzy kilogramy ziemniaków. Kiedy śpiewała, szeroko stawiała nogi. Miała specyficzny grymas twarzy – ni to
uśmiech, ni skrzywienie.
Piaf to też legenda, powracający w kinie i w teatrze mit. W ostatnich latach w Polsce grały ją w bardzo osobisty sposób Katarzyna Jamróz, Anna Sroka, Dorota Lulka, Agnieszka Matysiak... O
kim ty opowiesz?
O kimś, kto wiecznie chciał mieć kogoś na własność, tęsknił za bliskością, ale jednocześnie nie potrafił być blisko, wręcz odpychał ludzi. Kto emocjonalnie dojrzewał jedynie jako
artysta, ale… nie jako człowiek. O kimś, kto miał mnóstwo romansów, wielbicieli, pieniędzy, sławę i popularność, ale jednocześnie ciągle odczuwał jakiś brak. Bo Piaf była osobą
strasznie zagubioną, samotną. Do tego rozwibrowaną wewnętrznie, przeżywającą skrajne emocje. Bywała też często bardzo nieprzyjemna, awanturnicza. Duży wpływ na to, jaka była, miało jej
uzależnienie od alkoholu, leków, heroiny i od ludzi. W jej życiu nigdy nie nastąpił moment, w którym wytrzeźwiała.
To pierwsza tak duża rola w twojej karierze aktorskiej.
Mam nadzieję, że podołam zadaniu, choć jest bardzo trudne…
Nie „przybiła” cię ta praca?
Ktoś mnie zapytał, czy są jakieś punkty styczne między mną a Piaf – odpowiedziałam „oby jak najmniej”.
Ale śpiewać zaczęłaś bardzo wcześnie, podobnie jak ona. Pierwsze wyróżnienie na Festiwalu Piosenki Śpiewanej we Wrocławiu dostałaś mając zaledwie 12 lat. Kilka lat później, jeszcze
nie mając matury, miałaś już 20 nagród oraz własne recitale na przeglądach i konkursach w całej Polsce. Jak siebie pamiętasz z tamtego czasu?
To było instynktowne, nieświadome – czułam, że chcę śpiewać i już.
A wstyd, lęk? W końcu kiedy zaczynałaś, byłaś dzieckiem, niedoświadczoną gimnazjalistką.
Nie. Czułam się pewnie. Lubiłam to.
Mówisz to tak zdecydowanym głosem, że muszę ci uwierzyć.
Ze śpiewaniem u dzieci często jest tak, że to rodzice je do tego namawiają. Często niepotrzebnie, wbrew woli, na siłę, byle pchać w kierunku kariery.

















































~Aga402010-07-18 16:32
Byłam dwa razy na tej sztuce, pani Monika jest cudowna.Na pewno wybiorę się po raz trzeci...
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!