Emigrant, wieczny debiutant
"Ten spektakl ma dla mnie charakter katarktyczny. Jestem dziś trochę w sytuacji tych ludzi. Coś im się nie udało, więc muszą od nowa zbudować swój świat" - mówi "Kulturze" DGP Zbigniew Brzoza, który w gdyńskim Teatrze Miejskim przygotowuje "Kamienie w kieszeniach" Marie Jones.
- Komediant zamieniający epizody w perły
- "Mam dość artystycznego niechlujstwa"
- Zmarł Jerzy Turek
- Znana aktorka pokazała w teatrze pupę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Skąd pomysł, by „Kamienie w kieszeniach” zrealizować w Teatrze Miejskim w Gdyni? I dlaczego właśnie dramat Marie Jones?
Zbigniew Brzoza: Powodów jest kilka. Zacząć trzeba od tego, że zaprosił mnie do Gdyni dyrektor Teatru Miejskiego Ingmar Villqist. Przyjąłem jego propozycję, bo chciałem bardzo zrobić coś na kameralnej scenie, w oparciu wyłącznie o aktorów. Po wszystkim, co przeżyłem latem, gdy w znanych okolicznościach zostałem odwołany z funkcji dyrektora artystycznego łódzkiego Teatru Nowego, potrzebowałem właśnie takiej pracy. Wybrałem „Kamienie w kieszeniach”, bo sam dla siebie – w tym momencie – szukałem tekstu, który mówi: „możesz”, „niemożliwe jest możliwe”. I go znalazłem. Oto dwójka bezrobotnych opowiada nam o planie filmowym, robiąc to za pomocą sznurka i gwoździa. Przedstawiają kilkudziesięciu bohaterów i kilkadziesiąt miejsc. Coś, co jest z założenia niemożliwe. Mamy nadzieję jednak, że w naszym spektaklu niemożliwe stanie się możliwe. Ten teatr nigdy nie będzie filmem, nie zdarzy się w pełni, a mimo to przekracza granice możliwego. Poza tym dramat Jones wyjątkowo dobrze rymuje się z Gdynią. Wiadomo, to stolica polskiego kina, a sztuka mówi o dwóch nieudacznikach kochających film. Rzecz dzieje się na irlandzkiej prowincji w czasach braku pracy i perspektyw. Bohaterowie posługują się – najdosłowniej – własnym językiem. My próbujemy to przełożyć na kaszubski, w nim znaleźć lokalny kontekst. Przedstawiamy tę historię w miejscu, gdzie właśnie upadła stocznia. To daje szansę, by przeczytać dramat tak, jak został napisany. Liczę, że widzowie dostrzegą w przedstawieniu problemy, które pośrednio lub bezpośrednio ich dotyczą.
Ten spektakl to twój powrót. Nareszcie jesteś tylko reżyserem, nie ciążą na tobie dyrektorskie obowiązki.
Zdałem sobie sprawę, że to mój pierwszy spektakl jako nie dyrektora od 12 lat…
Robiłeś jeszcze „Komedię omyłek” w gdańskim Wybrzeżu.
Ale formalnie jeszcze wtedy byłem dyrektorem, co prawda odchodzącym. Niestety, miałem w sobie te emocje. Teraz już ich nie czuję i bardzo mi z tym dobrze. Nie muszę wreszcie zajmować się niczym innym oprócz przedstawienia, więc oddycham z ulgą.
To będzie spektakl czysto aktorski. Jak wybrałeś aktorów?
Zaufałem dyrektorowi, a ten zaproponował mi obsadę. Spotkałem się z Grzegorzem Wolfem i Piotrem Michalskim i już po pierwszej próbie wiedziałem, że to właściwi ludzie. Poczułem taką energię, że mogłem powiedzieć im, że razem jesteśmy w stanie coś ważnego zrobić. Mamy do przerzucenia 200 ton węgla, ale jest z kim go przerzucać. To karkołomna praca. Na scenie nie ma nic poza dwójką wariatów. Dlatego potrzebowałem aktorów mających w sobie dobre szaleństwo. Oni tacy są.
Czujesz, że zaczynasz nowy etap?
To jest mój debiut. Zresztą każdy spektakl chcę traktować w ten sposób. Odnawiać w sobie poczucie debiutanta. Nie porównuję gdyńskiej inscenizacji do czegokolwiek, co robiłem wcześniej. Traktuję ją niczym moją pierwszą pracę. Chyba dlatego wybrałem też ten utwór, bo z niczym, co do tej pory robiłem, mi się nie kojarzył. Scenograf Grzegorz Małecki mówił, że „Kamienie w kieszeniach” przypominają mu „Bizona” Mameta, którego przed laty realizowałem w łódzkim Jaraczu. Może łączy je podobna energia, ale poza tym i to skojarzenie wydaje mi się przypadkowe. Czytam zatem tekst całkiem od nowa, nie szukam w nim rzeczy, których tam nie ma. Kontekst służy wydobyciu jego przesłania, a nie jakimkolwiek teatralnym czy literackim grom.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!