W końcu chodziło o jego "Nowy Testament Teatru". Wreszcie możemy zapoznać się z dokumentacjami treningu aktora Grotowskiego z lat 1959-1962 i z 1966 roku. Przeczytać fundamentalne rozmowy Barby, Bableta i Schechnera z polskim reżyserem. Zobaczyć, z jakich wypowiedzi uczył się jego idei świat.

To ważne, bo "nasz Grotowski" był przecież inny. Jakby bliższy i nieco bardziej dwuznaczny. Jest także wspaniały tekst o Artaudzie jako "poecie możliwości teatru". I kluczowe chyba w pewnym momencie zdanie dla Grotowskiego: "Interesując się aktorem, interesuję się człowiekiem". Umberto Eco pisał, że każda biblioteka powinna odwzorowywać swoim układem model kosmosu: jej centrum powinna być Biblia i zbiór traktatów teologicznych. "Ku teatrowi ubogiemu" będzie stało u mnie na środkowej półce.

Bardzo blisko niej ustawię drugą z wydanych we Wrocławiu książek, choć "Mój Grotowski" nie jest żadną teatralną ewangelią ani nawet dziejami apostolskimi. To zbiór tekstów nieżyjącego wrocławskiego krytyka Tadeusza Burzyńskiego, cenionego przez reżysera świadka jego artystycznej drogi w latach 70.

"Mój Grotowski" został ułożony w bardzo logiczną całość post mortem przez prof. Janusza Deglera. Teksty okolicznościowe i reporterskie drukowane w "Gazecie Robotniczej" sąsiadują tu z polemikami autora z krytykami Teatru Laboratorium. Zamiast esencji i syntezy znajdziemy tu emocjonalne i zarazem lakoniczne pożegnania zmarłych przedwcześnie aktorów Laboratorium - Jahołkowskiego, Cieślaka, Cynkutisa, Scierskiego…

Najbardziej cenne są relacje Burzyńskiego z okresu parateatralnego, zapis uczestnictwa w Special Projects, Przedsięwzieciu Góra, Drzewie Ludzi, Ulach… Krytyk podkreśla na każdym kroku swoje zmagania z niemożnością przełożenia doznań niemal podprogowych na racjonalny język. To dlatego dla ludzi z zewnątrz te poszukiwania Grotowskiego są wciąż niezrozumiałe.

Burzyński jako jeden z niewielu oglądał w 1981 roku "Thanatosa polskiego" Jahołkowskiego i Cieślaka - projekt Laboratorium przygotowany bez udziału Grotowskiego, którego już w Polsce nie było. I pisze, że w pamięci zostały mu strzępy i odpryski. Dokumentu nie będzie.

Nieprzypadkiem zestawiam dwie z pozoru nieporównywalne książki. Zgoda, ciężar gatunkowy obu jest inny, ale nie mogę pozbyć się przeczucia, że jak zawsze prawda o Grotowskim leży pośrodku. Rodzi się ze zderzenia jego tekstów i wypowiedzi teoretycznych z zapisem emocji świadków. Losy ludzi, którzy go otaczali, tłumaczą sens jego idei. Z zebranych razem rozproszonych wypowiedzi Grotowskiego, zapisów spotkań z widzami, wywiadów wyłania się nie tylko autoanaliza artysty, lecz również dialog z jego epoką, z oczekiwaniami i mitami.

Dziś Grotowski onieśmiela jeszcze bardziej niż kiedyś. Bo już widać, że jego dzieło będzie boczną odnogą w historii teatru. Radykalną, bezkompromisową. Genialnie idealistyczną. Projektem zmiany nie tyle teatru co człowieka. Nauczeniem nas innego bycia z ludźmi. Innego sposobu istnienia i postrzegania istnienia. Zwykły teatr patrzy na te idee, wzruszając ramionami. Do czego nam się to może przydać? - pytają młodzi reżyserzy, aktorzy.

Szkoły teatralne nawet nie próbują tego uczyć adeptów aktorstwa. Zdani na relacje świadków, próbujemy rozgryźć, na czym polegała hipnotyczna siła przedstawień Teatru Laboratorium, odwaga jego twórców w porzuceniu tego, co teatralne. Cały czas jesteśmy wobec Grotowskiego jak dzieci we mgle, co najlepiej pokazał amerykański Wooster Group próbujący odtworzyć scena po scenie "Akropolis". W swoim teatralnym eseju śmieszyli efektami niemal farsowymi, kopiując gesty, słowa i inkantacje aktorów Grotowskiego.

Moment wydania polskiej wersji "Ku teatrowi ubogiemu" wybrano nieprzypadkowo. Ośrodek Badań Twórczości Grotowskiego zmienił się w Instytut ściśle współpracujący z Pontederą, ostatnim miejscem działalności Grotowskiego. Instytut ma ambitne plany wydawnicze. Były już książki ucznia i duchowego spadkobiercy Grotowskiego Thomasa Richardsa, polskie wydania książek Petera Brooka i Eugenio Barby, monumentalne kompedium Schechnera o performatyce.

Mam nadzieję, że szefowie Instytutu Grzegorz Ziółkowski i Jarosław Fret nie będą tylko strażnikami "grotowskiej" ortodoksji. Marzy mi się tom zbierający wszystkie ważne, sprawiedliwe i niesprawiedliwe polemiki z ideami Grotowskiego, dowód kontrowersji, jakie wzbudzał szef Laboratorium. I jeszcze książka pod roboczym tytułem „Mroczny Grotowski” wypełniona tekstami budującymi "czarną legendę" reżysera-proroka, który miał ludźmi manipulować, a następnie porzucać ich na zatracenie, kiedy przestali być mu potrzebni.


Jerzy Grotowski, "Ku teatrowi ubogiemu", Wydawnictwo Instytutu im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław 2007