Stanisława Celińska: Scena mnie chroni
Makrynę Mieczysławską, powierniczkę Słowackiego i Mickiewicza, Stanisława Celińska zagra w spektaklu o Wielkiej Emigracji. Dlaczego uznaje tę rolę za duże wyzwanie?
- Cielecka zatańczy ze śmiercią. Film o powstaniu
- "Bardzo trudno mnie okiełznać"
- Dłonie artystów na gdańskiej promenadzie
- Zanussi kręci z Dodą
- Stanisława Celińska: Bronią Barei był śmiech
- Co nas czeka jesienią w warszawskich teatrach?
- "Mam dość artystycznego niechlujstwa"
- "Całopalenie": Miśkiewicza skok w bok
- Paweł Miśkiewicz: zapraszam widzów do rozmowy
- Teatralne premiery jesieni
- "Chłopiec malowany" w poznańskim Teatrze Polskim
- Sezon polskich premier na jubileusz teatru
- Niemiecka premiera "Tramwaju" Warlikowskiego
- Głośne milczenie Warlikowskiego
- Minister kultury odznaczył ludzi teatru medalami Gloria Artis
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Klub polski" to historia o Wielkiej Emigracji po 1831 roku, w której uczestniczyli polscy romantycy, Słowacki, Mickiewicz. Z jakimi emocjami kojarzy się ten czas?
Stanisława Celińska: Opowiadamy o rewolucyjnych, gorących nastrojach. O wyzwoleniu myśli, o duchowości i mentalności emigrantów.
Ich rzeczywistość bardzo przypomina obecne czasy, dzisiejszą Polskę, ścieranie się różnych postaw. Wydaje mi się, że gdzieś w środku kipi w nas ta sama lawa, tylko przykryta przez współczesność. Jak mocniej nacisnąć, to wybuchnie.
Dowodem na to jest siła i jedność narodu po katastrofie w Smoleńsku. Wszyscy nagle staliśmy się romantykami z ogromną wrażliwością i przeżywaniem tego, co się wydarzyło.
Reżyser spektaklu Paweł Miśkiewicz uderza właśnie w tę nutę.
Gra pani zakonnicę Makrynę Mieczysławską, która matkowała emigrantom w Paryżu. Niewiele jest dokumentów o jej życiu, które przetrwały do dziś i które można uznać za wiarygodne źródła. Jak przygotowywała się pani do tej roli?
Rzeczywiście historycy próbowali dowieść, że mało jest prawdy w zapiskach o niej. A nawet, że w klasztorze wcale nie była zakonnicą, tylko kucharką.
Niemniej to postać bardzo ciekawa, złożona, o ogromnej charyzmie. W oświadczeniu, które sporządziła, utrzymywała, że bito ją i torturowano, bo nie chciała przejść na prawosławie. Po tych torturach udała się do papieża i o wszystkim opowiedziała. A ponoć była bardziej papieska niż papież, na jednym z obrazów trzyma w ręku pastorał.
Juliusz Słowacki szukał w niej matki, Mickiewicz też wypłakiwał się na jej kolanach – i ponoć to właśnie ona namówiła go, żeby oddalił się od towiańczyków.
Jedno jest pewne – żyła naprawdę i żeby ją zagrać, trzeba w nią wejść totalnie. Myślę, że chwilami udaje mi się być blisko prawdy o niej.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!